Zobacz animację!

Realizacja: Michał Orzechowski

Przeczytaj ciekawostki o Krzysztofie Kieślowskim i jego twórczości

Ciekawostki przygotował Paweł Hapka z Działu Edukacji i Kultury Filmowej

O Kieślowskim

Krzysztof Kieślowski to twórca, który osiągnął mistrzostwo w dwóch formach wyrazu artystycznego: dokumencie i fabule. Rozpoczynając od obserwacji rzeczywistości, stopniowo coraz bardziej kierował się ku temu, czego ukazać nie sposób – kwestii metafizycznych. 

Zajął się filmem, bo nie czuł się kompetentny jako literat, choć jak sam mówił: Mógłbym żyć bez kina, ale nie bez książek. Nie był muzykalny, aczkolwiek lubił słuchać muzyki. Był zafascynowany teatrem i chodził na wszystkie możliwe przedstawienia. Bardzo dobrze znał klasykę. Myślał o pozostaniu reżyserem teatralnym, jednakże musiałby wtedy skończyć inne studia. Ostatecznie wybrał reżyserię w łódzkiej Szkole Filmowej, na którą dwa lata z rzędu się nie dostał. Dzięki znajomościom z liceum teatralnego pracował jednak jako garderobiany. W latach 1964-68 mieszkał w Łodzi. 

Przeprowadzki

Urodził się i zmarł w Warszawie (1941-1996), natomiast pomiędzy tymi dwiema krańcowymi datami wiele razy zmieniał adres zamieszkania. Łącznie przeprowadzał się około 40 razy, jednak nigdzie nie czuł się do końca u siebie. W każdej nowej lokalizacji szybko się aklimatyzował, ale nigdy nie zapuścił korzeni. W Warszawie mieszkał pod dziewięcioma różnymi adresami, w Łodzi pod pięcioma. Dodatkowo pomieszkiwał także w wielu miejscach na Śląsku i  Dolnym Śląsku. 

Dekalog, czyli Kieślowski o przykazaniach

Dekalog był bardzo ryzykownym przedsięwzięciem. Wcześniejszy film Kieślowskiego Bez końca został chłodno przyjęty przez publiczność, a krytycy nie byli jednoznaczni w jego ocenie. Żadna obcojęzyczna telewizja nie zdecydowała się na zakup tego „kota w worku”, natomiast w kraju załamała się gospodarka i brakowało pieniędzy. Kieślowski podjął się jednak realizacji Dekalogu wbrew wszystkiemu, bez pewności, że ktoś się nim zainteresuje. Tymczasem poszczególne odcinki prezentowane na festiwalach zaczęły wzbudzać zachwyt krytyków i pojawili się pierwsi chętni do zakupu serii. Tematyka Dekalogu okazała się na tyle uniwersalna, że seria zaczęła być pokazywana w wielu zakątkach świata. Pierwsza emisja Dekalogu w BBC odbyła się późnym wieczorem, jednakże duża oglądalność poskutkowała zmianą czasu antenowego i jeszcze większą popularnością.

Duchowość

W filmach Kieślowskiego duchowość ma charakter uniwersalny i nie jest połączona z konkretnym wyznaniem, co niewątpliwie miało związek z brakiem zaufania twórcy do jednej religii. Nie wierzył on w katolicką ortodoksję, a katoliccy publicyści często nie byli w stanie powiedzieć czy jest on twórcą „prawomyślnym” lub czy jego metafizyka jest do zaakceptowania. Jednocześnie znaczna większość widzów filmów Kieślowskiego odbierała ten brak jednoznacznej deklaracji wyznaniowej pozytywnie. Miał on także duże znaczenie dla międzynarodowej recepcji. Jak mówił twórca:

Staram się być niezależny w ogóle. Nie identyfikuję się z programem władzy, opozycji, Kościoła. Chcę być niezależny od wszystkich tych sił. Co więcej: jeśli mam poważnie traktować siebie jako reżysera – musze być niezależny. Takie stanowisko zakłada samotność – być z nikim.

Kieślowski niechętnie deklarował się jako osoba wierząca, do czego przyczynił się między innymi artykuł Krzysztofa Kłopotowskiego w katolickim Przeglądzie Powszechnym, gdzie przestrzegał on wierzących przed „fałszywą duchowością” filmów Kieślowskiego. Reżyser postanowił wówczas odciąć się od instytucjonalnej, doktrynerskiej religijności. Dbał o to, by nie widziano go nawet w okolicy kościoła. Zażądał jednak pochówku w obrzędzie chrześcijańskim, a kazanie nad jego trumną wygłosił ksiądz Józef Tiszner. 

Realizm a metafizyka

Kieślowski dochodził do wymiaru niematerialnego przez dokładny, wręcz dokumentalny opis rzeczywistości. Krzysztof Piesiewicz, przyjaciel reżysera i współscenarzysta Dekalogu, tak opisywał jego metodę: 

Krzysztof miał niesamowite pokłady doświadczeń w opisie świata rzeczywistego. I usiłował portretować człowieka prawdziwego, a nie jakieś komiksowe postacie z plasteliny. Moim zdaniem wszędzie tam, gdzie człowiek, postać, bohater są ulepieni z plasteliny, nie może pojawić się metafizyka.

Scenariusz Dekalogu

Praca nad scenariuszami wszystkich dziesięciu odcinków Dekalogu trwała ponad rok. Krzysztof Piesiewicz i Krzysztof Kieślowski spotykali się regularnie i rozmawiali o swoich pomysłach na serię, które następnie Kieślowski spisywał na rozklekotanej maszynie do pisania. Nie chcieli oni tylko ilustrować przekazań, przede wszystkim chodziło im o sprawdzenie ich aktualności we współczesnym świecie. Piesiewicz jako adwokat prowadził za dnia liczne sprawy, z których czerpał inspiracje przy obmyślaniu fabuł do kolejnych odcinków. Kieślowski natomiast tworzył dokładne scenopisy, które następnie omawiał z operatorami i Piesiewiczem. W trakcie tworzenia scenariuszy i scenopisów reżyser zastępował także Krzysztofa Zanussiego w kierowaniu Zespołem Filmowym „Tor”.

Scenariusz Dekalogu uzyskał pozytywne opinie krytyków, lecz nie przełożyło się to na wielki budżet serialu. Ekipa od samego początku musiała się liczyć  z ograniczeniami produkcyjnymi, brakiem rekwizytów, kostiumów oraz  brakiem możliwości powtarzania ujęć ze względu na niedostatek taśmy. Dziś scenariusz serii można zobaczyć w gablotce w piwnicy Muzeum Kinematografii.

Dziesięć przykazań, dziewięciu operatorów

Każda część Dekalogu sfilmowana został przez innego operatora. Wiesław Zdort, operator pierwszego odcinka, spytał kiedyś Kieślowskiego czy istnieje jakiś zamysł wizualny łączący wszystkie dziesięć części:  Odpowiedział, że nie po to zaangażował dziesięciu operatorów, żeby wszystko wyglądało tak samo. Jedynie Piotr Sobociński zrobił zdjęcia do dwóch odcinków z serii, choć według jego obserwacji Kieślowski filmowe rzemiosło znał od podszewki i sam mógłby wykonywać pracę operatora. Jak mówił o reżyserze : Miał rzadki talent precyzyjnego transponowania własnej wyobraźni na obraz, a nawet na kadr filmu. 

Każda część różni się od siebie koncepcją operatorską. Sławomir Idziak w piątym odcinku (Nie zabijaj) zdeformował rzeczywistość za pomocą zielonych filtrów, które sam wyprodukował. Natomiast w dziesiątym odcinku, gdzie operatorem był Jacek Bławut, nadrzędna koncepcja operatorska polegała na filmowaniu aktorów Jerzego Stuhra i Zbigniewa Zamachowskiego w tzw. planie ślubnym, czyli zawsze razem, w podwójnym portrecie.

Tajemniczy Barciś

Figurą przewijającą się w większości odcinków (poza dziesiątym) jest tajemnicza postać, odtwarzana przez Artura Barcisia. Aktor stwierdza, że jego postać jest pytaniem bez odpowiedzi, podobnie jak cały serial:

Dlatego nigdy jej nie nazwaliśmy. Jeżeli ktoś mówił, że to jest wysłannik boga albo diabła, bo pojawia się w złych momentach – to jest tylko jego interpretacja. On pojawia się w momentach ważnych, w których reżyser daje sygnał: „Widzu zastanów się. Chciałem powiedzieć tu coś więcej.” Na moje usilne pytania, kogo gram, powiedział „Nie wiem.” Na własny użytek wymyśliłem, że gram tajemnicę zawartą w Dekalogu.

Perfekcjonista na planie

Kieślowski korzystał z rad, sugestii i opinii współpracowników, jak mówił: Ktokolwiek potrafił mi pomóc w uzyskaniu tego, o co mi szło, a czego po prostu nie wiedziałem, to korzystałem z tej pomocy. Od wszystkich, także od asystentów, dźwiękowców, czasem elektryków i rekwizytorów. Cokolwiek by to było.

Znany z dokładności i staranności. Jako perfekcjonista miał przeczucie, że nigdy nie osiągnie do samego końca zamierzonego efektu: Nawet gdy wbijam gwóźdź, staram się wbić go prosto. Moi bliscy, znajomi i przyjaciele mówią mi, że jestem za precyzyjny. A i tak w mojej pracy nigdy nie udało mi się osiągnąć do końca tego, co zamierzałem. Gdy udawało mi się uzyskać trzydzieści, czterdzieści procent tego, co chciałem, to był sukces. Jeśli jest coś ciekawego w tej pracy, to właśnie to, że ostateczny efekt zależy od wielu okoliczności i do końca pozostaje niewiadomą.

W serialu zagrała niemal cała Warszawa. Poszczególne lokalizacje można  odnaleźć na podstawie scenopisów. Japończycy, dla których serial Kieślowskiego stał się kultowy, przyjeżdżali do stolicy, aby wędrować szlakiem Dekalogu. 

Wróć do strony: 

Wróć do strony głównej: 

Projekt „Co ich łączy?” przygotowano z okazji 600-lecia Łodzi.

Zajrzyj również: