Dziecko Rosemary (1968), 136′
reż. Roman Polański

Po nakręceniu Nieustraszonych pogromców wampirów – obrazu pełnego żartobliwych gier z gatunkiem filmowego horroru – Roman Polański postanowił przenieść na ekran powieść Iry Levina Dziecko Rosemary poruszającą temat satanizmu i okultyzmu. Wybór tego materiału jest charakterystyczny dla autorskiego oeuvre twórcy Wstrętu. Podobnie jak ten, nakręcony  kilka lat wcześniej film, Dziecko Rosemary nosi wszelkie znamiona „sztuki panicznej”, w której, zgodnie ze wzorcami twórczości Rolanda Topora, rzekomo oswojona rzeczywistość „tu-i-teraz” niepostrzeżenie osuwa się w obcą i przerażającą niecodzienność. Polański będzie rozwijał ten fabularny motyw także w kolejnych filmach: w Lokatorze (będącym adaptacją samego Topora), Franticu czy Dziewiątych wrotach.

Najbardziej trafnie, a jednocześnie lapidarnie, istotę rażącej siły oddziaływania filmowej wersji powieści Levina opisała Grażyna Stachówna: „Gdyby diabeł i czarownice napastowali markizę Rosemary w entourage’u średniowiecznego zamku, film Polańskiego byłby jeszcze jedną bajdą o złych mocach. Natomiast wprowadzenie ich w realny, drobiazgowo opisany nasz świat współczesny stało się testem na zrozumienie tego świata i naszego związku ze starym dziedzictwem kulturowym”.