Nasze wybory „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii”. Wystawa online
W trakcie jubileuszowej wystawy „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii w Łodzi” pracownicy Muzeum wskazali swoje ulubione eksponaty. To druga odsłona ekspozycji, dostępna wyłącznie online.
Każda osoba wybrała obiekt szczególnie jej bliski, związany z osobistą historią, wspomnieniem lub sentymentem. Są to przedmioty przywołujące dzieciństwo, związane z pierwszymi filmowymi zachwytami czy zawodowymi pasjami. Ten zestaw pokazuje, że muzealne kolekcje to nie tylko archiwum historii kina, ale także zbiór emocji i doświadczeń. Wybrane przez pracowników obiekty świadczą o tym, że kino nie kończy się na ekranie, lecz towarzyszy nam codziennie.
Nasze wybory
Julia Błażyńska / Dział Administracji
Pantofelek z filmu Kingsajz
Czarne czółenko w skali 20:1 mogłabym narysować obudzona w środku nocy! Początki mojej kariery w Muzeum Kinematografii to praca w kinie Kinematograf. W tamtym okresie część biur merytorycznych znajdowała się w budynku pałacowym, w tym nasze – kinowe. Miałam to szczęście, że mój widok obejmował Park Źródliska za płotem oraz fragment dziedzińca, na którym, jeszcze wtedy, stały eksponaty z filmu „Kingsajz”. Przez lata wzór tego buta stał się ideałem damskiego obuwia, zarówno dla mnie jak i mojej ówczesnej kierowniczki, Anny Michalskiej, dzięki której zaczęłam pracę w tej instytucji 16 lat temu. Kiedy rozpoczął się remont muzeum wszyscy pracownicy merytoryczni zostali ulokowani w budynku biurowym. Swoją lokalizację zmieniło także czółenko Kasi Figury. Kilka lat temu, wraz z rozpoczęciem pracy w Dziale Zbiorów – znów moim codziennym widokiem za oknem stał się ogromy, czarny but na obcasie.

Marzena Bomanowska / Dyrektor Muzeum Kinematografii w Łodzi
Buka
Buka z serialu „Opowiadania Muminków”, zrealizowanego w łódzkim Se-Ma-Forze według książek Tove Jansson o Muminkach, to eksponat, który potwierdza zasadę życiową Sama Gamgee z „Władcy pierścieni” J.R.R. Tolkiena: „póki życia, póty nadziei”. W maju 2026 roku już prawie zamykaliśmy w Muzeum wystawę „Muminki: drzwi są zawsze otwarte”, zwiedzający podziwiali na niej lalki postaci z uniwersum Muminków: Włóczykija, Małą Mi, Migotki, Migotkę, Topika i Topcię, Ryjka czy Przodka, ale pytali, dlaczego nie ma Buki? Niestety, nie mieliśmy jej w muzealnych zbiorach. Nie ma jej także archiwum Tove Jansson w Helsinkach, posiadającym zestaw semaforowskich lalek, podarowanych przez reżyserów serii Lucjana Dembińskiego, Jadwigę Kudrzycką Krystynę Kulczycką. Aż tu zupełnie niespodziewanie, na 2 tygodnie przed finisażem wystawy p. Jadwiga Olesińska-Zauder, która pracowała przy „Opowiadaniach Muminków”, odnalazła Bukę u siebie w domu i przekazała ją, ku mojej radości, do kolekcji Muzeum Kinematografii. Buka po drobnych zabiegach konserwatorskich trafiła do gabloty na ostatnie dni wystawy. Tak jak inne postacie wykreowane w postaci lalek półpłaskich, jest przykładem pomysłowości filmowców w latach 70. i 80., którzy potrafili, w czasach, kiedy na rynku brakowało niemal wszystkiego, z rozmaitych materiałów wyczarować wspaniałych bohaterów animacji. Jak pisała Tove Jansson w liście do Lucjana Dembińskiego „Twoje filmy lalkowe będą żyć dużo dłużej niż my!”. Te słowa okazały się prorocze, z epizodów nakręconych prawie 50 lat temu w Se-Ma-Forze wciąż powstają nowe filmy kinowe, najnowszy „Pamiętniki Tatusia Muminka” wszedł na ekrany w 2021 roku.

Adam Dębowski / Dział Obsługi Ekspozycji
Projektor filmowy Pathe 35 mm
Mam wyjątkowy sentyment do projektora Pathe na taśmę 35 mm ze względu na to, że wraz z tym obiektem muzealnym byłem obecny na planie filmu „Piłsudski”, w reżyserii Michała Rosy z Borysem Szycem w roli tytułowej. Było to w roku 2018 i była to dla mnie niezwykła przygoda, bo był to mój pierwszy tak duży plan filmowy, w którym uczestniczyłem.

Andrzej Dworecki / Dział Zbiorów
Latarnia magiczna
Mam do tego obiektu ogromny sentyment, ponieważ był to pierwszy obiekt z którym miałem styczność w Muzeum. Ma nr 1 w inwentarzu (w technice filmowej). Opiekując się pierwszą salą, pracując na początku mojej kariery jako pracownik ekspozycji, często miałem ją na widoku…

Ewa Goszczyńska – Dział Finansowo-Księgowy
Regalia z filmu Volta – korona, berło i jabłko
Pracując w księgowości czasami odbieramy telefony do Muzeum. Tak było z telefonem Juliusza Machulskiego, który zadzwonił do mnie proponując przekazanie pamiątek po likwidującym się studiu filmowym Zebra. Wśród nich są rekwizyty z filmu „Volta” – regalia królewskie, inspirowane insygniami koronacyjnymi Kazimierza Wielkiego. Robią na oglądającym wielkie wrażenia, a przecież, jak powiedział klasyk, „złote a skromne”.

Łukasz Grygiel / Dział Zbiorów
Aparat fotograficzny Ginfax Can Camera (Puszka Heinekena)
Ten wyjątkowy aparat fotograficzny został przekazany do zbiorów Muzeum Kinematografii w Łodzi przez starego przyjaciela, którego poznałem jeszcze w dzieciństwie, Władysława Pohoreckiego. Władysław Pohorecki był fotografikiem i dokumentalistą pracującym dla Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Oprócz działalności zawodowej rozwijał on jeszcze inne swoje pasje w postaci kolekcjonowania starych łyżeczek do cukru, kluczy oraz aparatów fotograficznych. W 2011 roku ten ostatni zbiór przekazał do Muzeum Kinematografii w Łodzi. Dzisiaj, spoglądając na tę nietypową puszkę, przypomina mi się postać starego przyjaciela – kolekcjonera i pasjonata.

Marzanna Gumińska / Dział Zbiorów
Lalka Króla Krakusa
Film „Za króla Krakusa” z 1947 roku uznawany jest za początek polskiej animacji; to pierwszy król z filmu w reżyserii Zenona Wasilewskiego, który jako amator, stworzył pierwszą polską animację. Ta krótkometrażowa baśń lalkowa o szewczyku pokonującym smoka wsławiła się nowatorskim na tamte czasy, precyzyjnym odwzorowaniem mimiki twarzy postaci.

Mirosław Gumiński / Dział Organizacyjno-Administracyjny
Makieta Forum Romanum z filmu Quo Vadis
We wrześniu 2001 przygotowywaliśmy wystawę „Quo vadis – kulisy filmu”, prezentującą kostiumy, rekwizyty oraz fragmenty scenografii do filmu Jerzego Kawalerowicza. Jednym z eksponatów była makieta budowli starożytnego Rzymu według projektu scenografa Janusza Sosnowskiego. Po zakończeniu ekspozycji spora część obiektów trafiła do kolekcji Muzeum Kinematografii.

Paweł Hapka / Dział Edukacji i Kultury Filmowej
Archiwum filmowe Bogdana i Marii Kalinowskich
Jako skarb ze zbiorów muzeum wybieram filmową kartotekę Marii i Bogdana Kalinowskich. To poznańskie małżeństwo bibliotekarzy przed laty połączyła wspólna pasja – kino. Aby ją udokumentować, założyli dziennik seansów oraz zeszyt z wrażeniami. Pan Bogdan opracował ponadto kartotekę obejrzanych tytułów, wzorowaną na systemach bibliotecznych. Obok dzienników prowadzonych od początku lat 70. i katalogów zbudowanych z opakowań po herbatnikach, zbiór uzupełniają teczki z osobistymi pamiątkami. Świadczą one o wielkim uczuciu łączącym parę niestrudzonych kinomanów.
Zbiór jest doskonałą ilustracją kinomanii – miłości do kina połączonej z potrzebą dokumentowania przeżyć. Pokazuje, że wspólne zainteresowania mogą połączyć dwójkę ludzi na całe życie, cementując związek bardziej niż formalne więzy (państwo Kalinowscy wzięli ślub stosunkowo późno, bo dopiero w połowie lat 80.). „

Marta Jabłońska / Dział Promocji i Rozwoju
Plakat do filmu Lokator
Historia stojąca za moim wyborem jest taka, że „Chimeryczny lokator” Rolanda Topora to moja ukochana książka, a Roman Polański na jej podstawie zrobił film, który był zresztą pierwszym filmem Polańskiego jaki zobaczyłam. To było jeszcze długo przed egzaminem do Filmówki na którą zdawałam. Właśnie na tym egzaminie miałam za zadanie wybrać scenariusz adaptacji i stworzyć grupę zdjęciową – wybrałam oczywiście „Chimerycznego lokatora”, a na reżysera tego hipotetycznego filmu wskazałam Hasa. Ostatecznie na produkcję się dostałam – stąd sentyment do tego filmu.

Marcin Jaroszewicz / Dział Obsługi Ekspozycji
Karta Ross-Verlag z Mariką Rokk
Pocztówki ze zdjęciami gwiazd kina. Dziś wymarła metoda promocji filmów i dawny przedmiot kolekcjonerski. Pocztówki tego typu są starsze niż kino. Zaczęły się pojawiać 15-20 lat przed wynalazkiem braci Lumiere. Początkowo były to zdjęcia gwiazd teatru, lecz kino od początku złączyło się na długie lata z pocztówkami. Było wielu lokalnych producentów (np. w Polsce Polonia Kraków). Nowoczesny druk rotograwiurowy był drogi, nawiązanie współpracy z wielkimi studiami filmowymi trudne. Więc już w końcu lat 20. XX wieku jedna firma stała się globalnym liderem, niemieckie wydawnictwo Ross Verlag. Zatrudniało ono najlepszych fotografów w Hollywood, Niemczech, Anglii, Francji. Ikoniczne fotografie Rudolfa Valentino, Marlene Dietrich czy Clarka Gable’a były dziełem pracowników Ross Verlag. Ilość wersji portretów pocztówek danej gwiazdy było oznaką jej popularności. Pocztówki filmowe namiętnie kolekcjonowane były niezastąpione gdy było się łowcą autografów. Z myślą o tych klientach firma Ross Verlag wypuszczała co jakiś czas luksusowe wydania pocztówek z wydrukowanymi podpisami gwiazd. Takie zestawy specjalne były drogie, kosztowały od 2 do 6 marek (szeregowiec Wehrmachtu zarabiał 2 marki dziennie). Pocztówki mozna było też otrzymać za darmo, dodawano je do papierosów, słodyczy i innych produktów. Nie tylko je kolekcjonowano – służyły też jako zwykłe pocztówki. Pisano na nich życzenia czy krótkie listy do bliskich. Ze względu na cenę, taka pocztówka była czymś specjalnym i wyjątkowym dla obdarowanej nią osoby. Często wiązały się z takim przedmiotem dodatkowe wspomnienie pierwszej wizyty w kinie, platoniczna miłość do aktorki, aktora. Na odwrocie natomiast ciepłe słowa od sympatii czy bliskich. Widząc taki przedmiot czujemy jak ważne dla zwykłych ludzi było kino i jak mocno splatało się z ich życiem. Niestety pocztówki filmowe wyszły z użytku w latach 60-tych XX wieku.

Mariusz Jarząbek / Dział Organizacyjno-Administracyjny
Rzeźba Birkuta
Gości odwiedzających Muzeum Kinematografii wita rzeźba Mateusza Birkuta z „Człowieka z marmuru” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Jest to jeden z symboli Muzeum, bardzo często fotografowany i lubiany. W 2015 r. przygotowywałem z kolegami z pracy rzeźbę do transportu na plan „Powidoków” (2016), ostatniego filmu reżysera, w którym Birkut został wykorzystany. Wrócił do Muzeum przemalowany – z koloru imitującego brąz na jasnoszary, nakrapiany marmur. Taka była wizja reżysera.

Norbert Kaczała / Dział Obsługi Ekspozycji
Brunet wieczorową porą – list od Teoplitza (z negatywną opinią dot. filmu)
Zanim nawet najwybitniejszy ze scenariuszy zostanie skierowany do produkcji, musi spojrzeć na niego łaskawe, czujne i krytyczne oko producenta. I choć kultowość tekstów Stanisława Barei i Stanisława Tyma jest dziś niezaprzeczalna, nie każdy z nich zyskał porównywalną aprobatę środowisk twórczych. K.T. Toeplitz uświadamia nam swoim listem wyraźnie, że komedia to pojęcie względne, a scenarzysta od zawsze miał pod górkę.

Aruna Kalabayeva / Dział Obsługi Ekspozycji
Plakat z filmu Matka Joanna od aniołów
Wybrałam plakat z filmu „Matka Joanna od aniołów”, który uważam za jeden z najważniejszych polskich horrorów. Film ten porusza tematy religijne, moralne i psychologiczne, a jednocześnie wciąż potrafi przestraszyć i wciągnąć widza swoją intensywnością. Plakat bardzo mi się podoba, jest niepokojący, symboliczny i mocny wizualnie. Postać w białym habicie z krzyżem wywołuje poczucie tajemnicy i napięcia, a motyw klasztoru i zakonnicy potęguje atmosferę grozy. Odkryłam ten film podczas studiów z filmoznawstwa i od razu zrobił na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że zasługuje na większe rozpoznanie i miejsce w jubileuszowej prezentacji.

Aliaksandr Klimau / Dział Obsługi Ekspozycji
Plakat do filmu Ziemia obiecana
Wybrałem plakat do filmu „Ziemia obiecana”, ponieważ szczególnie interesuje mnie jego warstwa plastyczna oraz sposób, w jaki odzwierciedla estetykę polskiej szkoły plakatu. Minimalistyczna forma, mocny kontrast i malarskie potraktowanie postaci sprawiają, ze plakat działa bardziej jako samodzielne dzieło sztuki niż wyłącznie materiał promocyjny. Mam również osobisty sentyment do tego filmu – to właśnie od „Ziemi obiecanej ” rozpoczęła się moja znajomość z polskim kinem oraz twórczością Andrzeja Wajdy.

Robert Konsztat / Dział Edukacji i Kultury Filmowej
Płytki gipsowe do filmu Wolność nogi (reż. Piotr Dumała)
Wybieram kadry na płytkach gipsowych z filmu „Wolność nogi” Piotra Dumały (1988). Dlaczego taki wybór? Po pierwsze to jedna z moich ulubionych animacji Dumały. Po drugie Dumała to człowiek- instytucja polskiej animacji (a osobiście dodałbym — również światowej). A po trzecie- artysta należy do moich najważniejszych mistrzów w operowaniu czarno-białym obrazem. Choć sam nie zajmuję się profesjonalnie tworzeniem filmów animowanych, to jego technika oraz sposób narracji stanowią dla mnie ważne źródło inspiracji przy tworzeniu komiksów.

Joanna Kosińska / Dział Kina i Wydarzeń
Program do filmu Deszczowa piosenka
„I’m singin’ in the rain, just singin’ in the rain.” Jeden z najsłynniejszych cytatów z filmu „Deszczowa piosenka”, a zarazem jeden z tych, które na trwałe zapisały się w historii kina. Niesie w sobie prostą, a piękną prawdę — że nawet w deszczu można odnaleźć radość. A poza tym… po prostu Gene Kelly.

Renata Kowalczyk / Dział Finansowo-Księgowy
Scenografia z filmu Latająca maszyna
Moim obiektem z kolekcji Muzeum, z którym mam wyjątkowe wspomnienia jest scenografia do filmu „Latająca maszyna”. Pamiętam jak, jeszcze kilka lat przed tym zanim zaczęłam tutaj pracować, wybrałam się na wystawę. Kolosalne wrażenie wywarła na mnie filmowa uliczka ze znajdującymi się na niej lalkami – bez namysłu położyłam się na podłodze i zaczęłam robić sobie zdjęcia w dekoracjach – czułam się jakbym sama była bohaterką filmu. Dzięki tej scenografii mogłam zajrzeć za kulisy i zobaczyć ile pracy i cierpliwości kryje się za powstawaniem takiej animacji. Urzekł mnie również klimat uliczki – jest w niej coś lekkiego, trochę baśniowego, co pobudza moją wyobraźnię i pozwala na chwilę oderwać się od codzienności.

Paulina Majak / Dział Obsługi Ekspozycji
Pismo do Policmajstra Łódzkiego
Dokument ma wartość historyczną i kolekcjonerską, ponieważ dotyczy działalności administracyjnej oraz uzyskiwania pozwolenia na otwarcie kina w dawnej Łodzi. Odręczne pismo ze znaczkami skarbowymi i adnotacjami urzędowymi stanowi unikatowe świadectwo epoki, cenne dla kolekcjonerów oraz badaczy historii miasta i kina.

Iwona Maliszewska / Dział Obsługi Ekspozycji
Magnetofon Nagra
Magnetofon reporterski Nagra 4.2 skonstruowany przez Stefana Kudelskiego – była na całym świecie, nawet w kosmosie. W przestrzeni wystawy „Łódź filmowa” znajduje się sala poświęcona Wytwórni Filmów Oświatowych. Wśród obiektów tam eksponowanych jest m.in. Nagra.

Krzysztof Maliszewski / Dział Obsługi Ekspozycji
Plakat do filmu Ułan księcia Józefa
Plakat filmowy, w czasach kiedy nowe medium zaczęto traktować z należytym szacunkiem, stał się nieodłącznym atrybutem towarzyszącym coraz liczniej powstającym obrazom filmowym adresowanym do miłośników nowej sztuki. Epatujący swoimi cechami wizualnymi plakat zachęcał do pójścia do kina, rozbudzał zainteresowanie filmem oraz gloryfikował postaci aktorów grających głównych bohaterów filmowej opowieści. Takim przykładem jest plakat do filmu „Ułan księcia Józefa” z 1937 roku. Prawdopodobny projekt Andrzeja Sanickiego jest jedną z wielu prac tamtego okresu zapowiadających wysoki poziom artystyczny twórców, którzy z początkiem lat sześćdziesiątych XX wieku pod hasłem Polska szkoła plakatu zaczęli tworzyć swoje autorskie pomysły. Powstałe wówczas plakaty stały się swoistym manifestem artystycznym przyczyniającym się do zdobywania licznych nagród na cyklicznych Biennale, których członkowie komisji oceniającej pretendowali poszczególne projekty do rangi autonomicznych dzieł sztuki.

Katarzyna Michalak / Dział Kina i Wydarzeń
Lalka z filmu animowanego Orfeusz i Eurydyka. Postać Orfeusza w białym stroju z harfą w ręce.
Mitologią grecką interesowałam się od dziecka. Zawsze wyjątkowe były dla mnie mity poruszające tematy miłości. W tym przypadku miłości silniejszej od śmierci. Dlatego ze zbiorów Muzeum Kinematografii wybrałam lalkę przedstawiającą Orfeusza z filmu animowanego „Orfeusz i Eurydyka”. Orfeusz od wieków funkcjonuje w kulturze jako symbol miłości, sztuki oraz poświęcenia, co czyni ten eksponat jeszcze bardziej wyjątkowym. Sama lalka, jako obiekt materialny pozwala uchwycić proces tworzenia animacji oraz kunszt pracy twórców filmowych.

Anna Michalska / Dział Kina i Wydarzeń
Makatka z filmu Niech cię odleci mara
4 września 2022 r. spotkaliśmy się w Warszawie z Andrzejem Barańskim na nagranie notacji jego wspomnień. Poprosiłam reżysera o wyszukanie pamiątki, filmowego rekwizytu związanego z Łodzią na potrzeby wystawy stałej. Po kilku tygodniach Andrzej Barańskim zadzwonił, proponując przedmiot, który wypadł mu z szafki na głowę. Była to makatka z filmu „Niech cię odleci mara”, podczas realizacji którego współpracował z żoną Albiną Barańską. Potraktował to jako znak. Przekazując obiekt, wspomniał: „Był czas, jeszcze nie tak odległy, kiedy nieodłącznym elementem dekoracji kuchni, była makatka, taka jak z filmu Niech cię odleci mara; w tym wypadku można powiedzieć: makatka tytułowa. Dekoratorka wnętrz, a zarazem moja żona, dołożyła starań, żeby zdobyć identyczną, jak ta w powieści Waldemara Siemińskiego wg. której powstał film. Żona odwiedziła wiele jarmarków w małych miasteczkach, aż znalazła to czego szukała; wtedy, 40 lat temu, było to jeszcze możliwe.

Kornel Nocoń / Dział Edukacji i Kultury Filmowej
Magnetowid MTV-10
Tutaj rozpoczęła się historia wideo w Polsce! MTV-10 to pierwszy w pełni polski magnetowid na taśmę magnetyczną, szpulową. Rejestrował obraz i dźwięk z telewizora oraz kamery telewizyjnej wyłącznie w czerni i bieli.
Urządzenie zostało opracowane i produkowane w Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie w pierwszej połowie lat 70. XX wieku. MTV-10 dowodzi, że myśl inżynieryjna Polaków w komunistycznym ustroju nadążała za rozwojem technologii zza Żelaznej Kurtyny.
Na uwagę zasługuje estetyczna, drewniana obudowa magnetowidu szpulowego. Magnetowid szpulowy zaprojektowali – związani z Zakładami Artystyczno-Badawczymi warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych – Zbigniew Orliński, Bohdan Ufnalewski i Wojciech Wybieralski.

Dominika Ogłaska / Dział Edukacji i Kultury Filmowej
Program do filmu Fantasia
Program do filmu: „Fantazja”, ponadczasowego filmu pełnometrażowego produkcji Walta Disneya. 32-stronicowy program pełnił funkcję przewodnika, swoją rozbudowaną formą prezentując film inspirowany muzyką klasyczną, gdzie „Dziadek do orzechów” spotyka Myszkę Miki w roli „Ucznia czarnoksiężnika”. Walt Disney zmienił wyobraźnię w imperium. Sprawił, że na pozór proste opowieści dla dzieci stały się magią dla milionów widzów – i właśnie tak pamiętam je z dzieciństwa, jako czystą magię na ekranie. Wybierając ten obiekt, chcę podkreślić nie tylko jego znaczenie historyczne, ale także zdolność kina do wywoływania wspomnień i emocji. Pokazuje on, że niezależnie od tego czy oglądamy film w sali kinowej, czy na kanapie w domu – film jest zawsze doświadczeniem osobistym, które pozostaje z widzem na długo.

Dominika Pawlak / Dział Edukacji i Kultury Filmowej
Projektor Ania
Projektor „Ania” to kultowe urządzenie z czasów PRL, produkowane przez Łódzkie Zakłady Kinotechniczne (późniejszy Prexer). W moim odczuciu projektor „Ania” był namiastką domowego kina. To jakże proste urządzenie z kliszą i żarówką było symbolem wieczornych rytuałów i nostalgii. Moje wspomnienia z dzieciństwa związane z projektorem „Ania” to niewątpliwie długie jesienne i zimowe wieczory przywołujące ciepłe wspomnienia z rodzinnego czasu. Wspominając projektor „Ania” z nutką nostalgii pamiętam między innymi wyłączone światło, obrazki z bajek na ścianie, to niesamowite skupienie, szelest przewijanej taśmy, rodzice w roli narratorów. To był niezapomniany magiczny czas. To coś co na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa. Pamiętam, że bajki oglądałam na okrągło, znałam na pamięć każdy obrazek, ale to nie przeszkadzało w doznaniach i ekscytacji. Projektor przywołuje również wspomnienia specyficznego zapachu rozgrzanej kliszy. Pomimo, iż opanowałam obsługę projektora „Ania” wybitnie precyzyjnie łącznie z ręcznym ustawieniem ostrości przez kręcenie obiektywem, to zawsze najchętniej i najczęściej oglądałam bajki wyświetlane przez rodziców. Z zapartym tchem wpatrywałam się w przygody bohaterów wyświetlanych na ścianie. Projektor „Ania” nie wymagał ekranu, bo najlepszym ekranem była ściana. Kiedy zobaczyłam projektor „Ania” na wystawie w Muzeum Kinematografii poczułam wielką radość, wróciły wspomnienia, bo to mój powrót do dzieciństwa. Wiem, że projektor „Ania” to dziś przedmiot kolekcjonerski przywołujący ciepłe wspomnienia rodzinnego czasu. Mam i ja, bo projektor jest ze mną do dziś. Nikomu i za żadne pieniądze nie sprzedam, bo dla mnie projektor „Ania” pozostał w pamięci jako coś więcej niź urządzenie techniczne – to moje wspomnienie z dzieciństwa, które przenosi mnie do czasów, gdy bajka wyświetlona na ścianie była wielkim wydarzeniem. Lubię wracać do tych wspomnień, zgaszone światło, ciepło projektora, który przenosił w uroczy, magiczny świat. I pamiętam słowa mamy i taty (w zależności kto wyświetlał bajkę): „Na koniec bajki trzy mikołajki”, wspominam z sentymentem. Rymowane, krótkie zdanie, było łatwe do zapamiętania i oznaczało koniec bajki. Zdarzało się, że projektor wciągnął kliszę, bywało czasem, że klisza się zacięła. Ale mimo wszystko do dziś wspominam kino domowe mojego dzieciństwa z projektora „Ania” za najpięknieszy seans świata. To była magia, to było coś niezwykłego, to był piękny czas, który wywołuje ciepłe wspomnienia. Projektor „Bajka” nie tylko spełniał funkcję użytkową, ale łączył rodzinę, budował atmosferę i kojarzył się z bezpieczeństwem i luksusem dawnych lat. Z nostalgią przyglądam się jak obecnie projektor wraca do łask. Dla mnie projektor „Ania” to cenna pamiątka, ponieważ reprezentuje wartości, których brakuje w zdigitalizowanym świecie.

Judyta Pawlak / Dział Zbiorów
Telegram matki Jerzego Kawalerowicza do jego ojca
Jako opiekun zbiorów Muzeum Kinematografii w Łodzi na co dzień obcuję z legendarnymi artefaktami historii kina – kamerami, które rejestrowały filmowe arcydzieła; rekwizytami filmowymi i kostiumami gwiazd; prestiżowymi nagrodami dla filmów lub reżyserów. Jednak to ten niepozorny świstek papieru – telegram matki Jerzego Kawalerowicza do jego ojca – porusza mnie najmocniej. Wybieram go, ponieważ w tej krótkiej wiadomości odnajduję kod genetyczny twórczości Mistrza. Przeszywające słowa Zofii Kawalerowicz: „Jerzy zdał maturę co mam robić dalej pisz albo przyjeżdżaj” uderzają nagłym życiowym konkretem. Kawalerowicz po mistrzowsku ukazywał człowieka w sytuacjach granicznych. W tych kilku słowach z prywatnego życia jego rodziców, dostrzegam fundamenty jego kina. Dla mnie ten telegram to dowód na to, że wielkie kino nie zaczyna się na planie filmowym, lecz w rodzinnej codzienności – w relacjach z bliskimi, wychowaniu, surowym etosie odpowiedzialności, które nauczyły Reżysera patrzeć na świat z taką wnikliwością. To intymny klucz do zrozumienia twórcy „Faraona” i „Pociągu” – artysty, który potrafił ująć kosmos ludzkich emocji w rygorystyczne ramy kadru, tak jak treść tej depeszy zamyka życiowy punkt zwrotny w kilku linijkach tekstu.

Magda Pelska / Dział Edukacji i Kultury Filmowej
ACMIOLA, główka urządzenia do edycji filmów
Acmiola to historyczne mechaniczne urządzenie do montażu filmu na taśmie, używane głównie do połowy XX wieku.
Przed wprowadzeniem takich urządzeń montaż był bardzo powolny – taśmę oglądano na prostych przewijarkach. Acmiola umożliwiała: szybkie oglądanie materiału oraz łatwe cofanie i ponowne sprawdzanie ujęć. Obsługa Acmiola była dość wymagająca i wiązała się z wieloma trudnościami technicznymi i praktycznymi. Montażystki, bo były to głównie kobiety, musiały przewijać taśmę ręcznie, wyszukiwać odpowiednie klatki, oznaczać miejsca cięcia,, fizycznie ciąć i sklejać taśmę. Ekran był mały, a wykonywana na stojąco praca rzemieślnicza i techniczna jednocześnie. Uważano, że kobiety mają większą dokładność, cierpliwość i zdolności manualne, dlatego często zatrudniano je jako montażystki. Dzięki temu to właśnie kobiety miały ogromny wpływ na kształt filmów, gdyż montaż decyduje o: rytmie filmu, dramaturgii scen czy emocjach widza. Wybierając ten eksponat chciałam podkreślić nieznaną powszechnie ważną rolę montażystek w rozwoju języka filmowego.

Emilia Piekoś / Dział Kina i Wydarzeń
Fotoplastikon
Ten obiekt jest naprawdę wyjątkowy! Pozwala poczuć się jak w XIX w. , przenosi nas do przeszłości, pierwotny efekt 3D, perła w kolekcji Muzeum Kinematografii.

Elżbieta Polińska / Sekretariat
Laska Bucholca z filmu Ziemia obiecana
Wybór laski Bucholca jako ulubionego rekwizytu z zasobów Muzeum Kinematografii podyktowany jest silnym skojarzeniem z kultową i ulubioną przez mnie sceną z „Ziemi obiecanej” – najlepszego w mojej opinii filmu Andrzeja Wajdy. To brawurowa scena, której – oglądając ten film – zawsze wyczekuję. To mistrzowski popis gry aktorskiej, w której nie pierwszoplanowy przecież w swej roli Piotr Fronczewski zapada w pamięć na zawsze, na równi z trzema głównymi bohaterami filmu. Owszem, laska występuje w filmie jako narzędzie opresji i upokorzenia, a obraz okładania nią nieszczęsnego Augusta przez Bucholca poraża, niemniej ten ciąg zdarzeń poprzedzony jest aktem odwagi i triumfu Horna w scenie o niezwykłej sile rażenia. Laska Bucholca z gabloty MK zawsze przywołuje we mnie wspomnienie tej właśnie sceny.

Wojciech Rudziński / Dział Organizacyjno-Administracyjny
Kamera filmowa AGFA Movex 16-12 B 16 mm
Jest to jeden z najciekawszych obiektów z kolekcji Muzeum, o dużej wartości historycznej.

Jakub Sas / Dział Zbiorów
Kamera Askania-Schulter 35 mm
Opis z katalogu online jest mojego autorstwa, więc można powiedzieć że to mój komentarz. Na potrzeby tego projektu dodam tylko uzasadnienie wyboru – jest to prawdopodobnie najrzadszy obiekt z naszej kolekcji kamer, rzadki na skalę światową, bardzo nie wiele tych kamer przetrwało II wojnę, a nasza jest kompletna, działająca, mamy nawet zapasowe kasety na film.

Sebastian Snurski / Dział Organizacyjno-Administracyjny
Aparat ręczny do zdjęć lotniczych Handkammer HK12.5/7×9 „GXN”
Wybrałem obiekt, który posiadamy w zbiorach Muzeum Kinematografii, dzięki rzadkości występowania, jest ceniony na aukcjach historycznych, to aparat fotograficzny Handkammer HK 12.5/7×9 wyprodukowany przez firmę Fritz Volk z Berlina .Zamawiany był przez Siły Powietrzne nazistowskich Niemiec – Luftwaffe. Pakowany jest w drewnianą skrzynie transportową z oznaczeniami magazynowymi sił powietrznych. Na wieku znajduje się orzeł Luftwaffe nanoszony metodą szablonu. Używany do zwiadu lotniczego w czasie drugiej wojny światowej. Jest to aparat ręcznie przenośny instalowany w samolotach zwiadowczych, trafił do Polski jako zdobywczy po 1945 roku. Był również używany do fotograficznej dokumentacji lotniczej plenerów filmowych w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi

Grzegorz Steć-Korczyński / Dział Wystaw i Projektów
Projektor amatorski Pathe Baby na taśmę 9,5 mm
Ten niezwykły sprzęt to prawdziwy cud techniki, z którym łączy mnie osobista więź. Elegancki projektor z lat 20. XX wieku był przeznaczony przede wszystkim do użytku domowego. O geniuszu inżynierów spod szyldu Pathé najlepiej świadczy zastosowana w tym modelu taśma o szerokości 9,5 mm. Aby zredukować koszt niezwykle drogiego materiału filmowego, przy jednoczesnym zachowaniu możliwie najwyższej jakości obrazu, zrezygnowano z perforacji po bokach taśmy na rzecz otworów umieszczonych pomiędzy klatkami – dzięki temu obraz zajmuje większą powierzchnię. To jednak nie wszystko. Dzięki specjalnym nacięciom na taśmie urządzenie automatycznie rozpoznaje moment pojawienia się planszy z tekstem i zatrzymuje klatkę na tyle długo, by widz mógł spokojnie przeczytać wyświetlany napis. Takie rozwiązanie pozwalało zastąpić kilkadziesiąt klatek jedną, co znacząco oszczędzało cenny film. Urządzenie doczekało się także licznych dodatków, m.in. specjalnych rolek umożliwiających odtwarzanie dłuższych filmów czy nakładki pozwalającej wyświetlać obraz w wybranym przez operatora kolorze.
Moja więź z tym niezwykłym obiektem jest ściśle związana z początkiem mojej pracy w muzeum jako opiekuna ekspozycji. W tamtym okresie projektor był regularnie uruchamiany dla zwiedzających i miałem przyjemność wielokrotnie prowadzić takie pokazy. Każdej projekcji towarzyszyła nuta ekscytacji i niepewności – ze względu na wiek urządzenia w każdej chwili odtwarzany film mógł się zerwać. Regularne pokazy nadawały pracy rytm i potrafiły ożywić nawet spokojniejsze dni. Mam nadzieję, że będzie mi jeszcze dane uruchomić to niezwykłe urządzenie i nałożyć zerwaną taśmę!

Tatiana Wasilewska / Dział Kina i Wydarzeń
Plakat do filmu Hair
Oryginalny, niemiecki plakat musicalu ,,Hair” Miloša Formana z roku 1979. Grafika amerykańskiego ilustratora Boba Peaka przedstawia bohaterów filmu w dynamicznym ułożeniu, nawiązując do klimatu tego musicalowego klasyku. ,,Hair” Formana pojawiło się na ekranach kin 12 lat po premierze scenicznego musicalu. Rok premiery filmu był czasem schyłku hipisowskiej rewolucji, gdy jej hasła odchodziły w zapomnienie. Forman zbudował własną interpretację brodwayowskiego ,,Hair”, dokonując podprogowej krytyki ruchu flower power, co nie podobało się oryginalnym twórcom, którzy zarzucali mu brak ujęcia ducha sztuki i degenerację postaci. Mimo to kontekstowo spóźniona filmowa adaptacja otrzymuje dziś tytuł klasyka filmowego musicalu. Na australijskim projekcie plakatu ,,Hair”, również w grafice Boba Peaka, pojawia się komentarz ,,The Star Wars of movie musicals”, jako nawiązanie do jego widowiskowości i George’a Lucasa, który odrzucił propozycję zekranizowania musicalu.

Izabela Wierzbińska / Dział Promocji i Rozwoju
Program kinowy – Co gryzie Gilberta Grape’a?
Jeden z moich najukochańszych filmów – oglądany po wielokroć, aż do zdarcia VHS-u. Wspaniała, niestety niedoceniona przez Akademię rola Leonardo DiCaprio, ale gdyby wygrał, Tommy Lee Jones pewnie do dziś by go ścigał… Przepiękne, pełne empatii, czułości i poczucia humoru role Deppa i Lewis, wschodzących wtedy gwiazd kina lat 90. Do dziś czasem nucę pod nosem „Match in the gas tank, boom boom!”

Jakub Wiewiórski / Zastępca Dyrektora
Sklejarka Lidii Zonn
Trzymam w rękach najnowszy dar do kolekcji Muzeum Kinematografii. To sklejarka należąca do Lidii Zonn, wybitnej montażystki filmowej, współtwórczyni najważniejszych dzieł polskiego dokumentu, współpracowniczki m.in. Kazimierza Karabasza, Krzysztofa Kieślowskiego i Marcela Łozińskiego.
Obiekt przekazał Muzeum reżyser Andrzej Sapija, autor filmu „Z/montowane życie Lidii Z”. Sklejarka, służąca do precyzyjnego łączenia fragmentów taśmy filmowej, jest dziś świadectwem epoki kina analogowego, która odeszła wraz z pojawieniem się montażu cyfrowego. Wybrałem ten obiekt nie tylko ze względu na jego znaczenie, ale także po to, by zachęcić Państwa do dzielenia się z nami dokumentami, fotografiami, filmami i innymi pamiątkami. W Muzeum – instytucji, której można w pełni zaufać – pamiątki związane z historią kina zyskują trwałe miejsce: są chronione, opracowywane i mogą służyć kolejnym pokoleniom.”

Wojciech Wojtysiak / Dział Organizacyjno-Administracyjny
Czajnik z filmu Kingsajz
W 2011 roku po raz pierwszy miałem styczność zawodową z Muzeum Kinematografii w Łodzi. W wakacje tego roku, pracując w kinie Cytryna organizowaliśmy na Przystanku Woodstock miasteczko filmowe – Łódź_Stock. Nasze miasto starało się wtedy o tytuł Europejskie Stolicy Kultury. Jedną z atrakcji tego przedsięwzięcia, była prezentacja dekoracji z filmu „Kingsajz”. Dużym wyzwaniem logistycznym było przewiezienie: buta, telefonu, czajnika oraz innych mniejszych elementów. Wszystko się udało a dekoracje te robiły naprawdę gigantyczne wrażenie na woodstockowiczach. Dziś za każdym razem kiedy widzę w szczególności czajnik, uśmiecham się bo jest wyjątkowo miłe wspomnienie młodzieńczego szaleństwa oraz przekonania, że każdy nawet najbardziej szalony plan może się zrealizować.

Zuzanna Woźniak-Keppe / Dział Wystaw i Projektów
Przeglądarka Taxi Phote
Le taxiphote to wyjątkowe urządzenie umożliwiające intymny i indywidualny kontakt z fotografią stereoskopową. W odróżnieniu od fotoplastikonu, przeznaczonego do jednoczesnego oglądania przez większą grupę osób, z taxiphote’u korzysta pojedynczy odbiorca, co sprawia, że doświadczenie oglądania staje się bardziej osobiste i immersyjne. Urządzenie wykorzystuje stereoskopowe przeźrocza o mniejszym formacie, dzięki którym możliwe jest uzyskanie iluzji trójwymiarowego obrazu.
Znajdująca się w zbiorach Muzeum Kinematografii w Łodzi kolekcja fotografii przeznaczonych do tego typu przeglądarki obejmuje zdjęcia z podróży i wycieczek z przełomu XIX i XX wieku. Doskonale zachowany stan przeźroczy pozwala do dziś podziwiać niezwykle wyraźne i pełne detali widoki m.in. Wenecji czy Rzymu. Fotografie te stanowią nie tylko świadectwo dawnych praktyk podróżniczych i fascynacji światem, ale również przykład wysokiej jakości ówczesnej fotografii stereoskopowej.
Był to jeden z pierwszych obiektów na który zwróciłam uwagę po rozpoczęciu pracy w Muzeum. Indywidualne obcowanie z przeźroczami stereoskopowymi i zatrzymanymi na nich wspomnieniami za każdym razem zachwyca mnie jakością i ostrością obrazu. Dzięki projektowi Blask stereoskopii udało się przywrócić mu dawną świetność i ponownie go uruchomić.

Janina Złakowska-Tyburska / Dział Obsługi Ekspozycji
Projekt scenograficzny Powiśla do filmu Lalka Wojciecha Jerzego Hasa
Pracując w dziale zbiorów Muzeum Kinematografii w Łodzi byłam w zespole odpowiedzialnym za wybór obiektów do projektu ministerialnego „Kultura Cyfrowa”. Program zakładał konserwację, digitalizację cyfrową i udostępnienie obiektów w katalogu online. Przez pięć lat do katalogu trafiło ponad tysiąc obiektów, m.in. plakaty filmowe, kamery filmowe, lalki czy programy kinowe. Znalazły się tam również projekty kostiumów i scenografii, których autorami są Lidia Minticz – Skarżyńska i Jerzy Skarżyński. Wśród nich jest ten, który mnie zachwyca: skalą, szczegółowością i ciągłością narracyjną. Ukazuje kunszt pracy artystów. To projekt scenograficzny do filmu Lalka w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa. Przedstawia fragment warszawskiego Powiśla, dzielnicy położonej w bezpośrednim sąsiedztwie Krakowskiego Przedmieścia. Ma prawie 3,5 metra długości i półtora metra wysokości. Składający się z siedmiu fragmentów tworzy panoramę miasta, organizmu złożonego i pełnego warstw. Kompozycja biegnąca ukośnie sprawia, że wzrok nie zatrzymuje się w jednym punkcie, lecz wędruje. Scenografia ukazanego na projekcie miejsca powstała na terenie miejskich śmietników we Wrocławiu, w dzielnicy Krzyki.

