Przejdź do treści

Wanda Mirowska – filmoznawczyni. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego, polonistyki ze specjalizacją filmoznawczą. Uczennica profesora Bolesława Lewickiego – prekursora filmoznawstwa w Polsce. Pracowała w Państwowym Wydawnictwie Naukowym, była kierownikiem artystycznym Kin Studyjnych w Wojewódzkim Zarządzie Kin, a także kierownikiem działu reklamy w Przedsiębiorstwie Dystrybucji Filmów w województwie łódzkim. Przez ponad 30 wykładała w Państwowej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Prowadziła zajęcia z historii filmu, zwłaszcza dokumentalnego, oraz seminaria magisterskie na Wydziale Operatorskim, Fotografii, Realizacji Telewizyjnej i na Wydziale Animacji Filmowej.

Kiedy studiowałam na Polonistyce, powstała wtedy specjalizacja z Filmoznawstwa. Jej szefem był profesor Bolesław Lewicki, który był także profesorem Szkoły Filmowej, a zatem myśmy to mogli bardzo dobrze wykorzystać. Mianowicie, na uczelni przecież wtedy nie było żadnej sali projekcyjnej, nie było możliwości oglądania filmów, nie mówiąc o tym, że nie istniało coś takiego jak VHS-y, czy jeszcze późniejsze urządzenia, a zatem profesor załatwił dla nas zajęcia w Szkole Filmowej. Oprócz tego, że mieliśmy tutaj zajęcia z historii filmu, że oglądaliśmy tutaj filmy, także dołożono nam taki przedmiot, który być może nigdy na Filmoznawstwie potem nie istniał, mianowicie zajęcia z montażu. No, a jednocześnie przecież pracowali tutaj wspaniali profesorowie wtedy. Przecież i profesor Jerzy Toeplitz i profesor Aleksander Jackiewicz i wszyscy inni, a zatem i tu zostało wykorzystane w bardzo ciekawy sposób, mianowicie z nimi mieliśmy także okazję rozmawiać, spotkać się, wysłuchać ich wykładów, więc to, co było być może niekorzystne dla uczelni, że nie miała kina jeszcze, to z kolei dla nas okazało się bardzo korzystne, bo myśmy mieli okazję tutaj studiować, tutaj mieć zajęcia w Szkole i poznawać ludzi, oglądać etiudy – no, czasami, nie było tak w moim przypadku, ale również w nich występować, jeżeli nie było w tym czasie odpowiednich jakiś tam aktorów, czy kogoś. To była Filologia polska i że w ogóle to był rok, na którym nie była jakaś taka duża ilość studentów, jak to się zdarzało później, a być może i wcześniej, w związku z tym, część poszła studiować Historię Teatru, część – Filmu, część – Językoznawstwo, część – jakieś z tym związane przedmioty. Także na Filmoznawstwie nas bardzo dużo nie było osób, ale z tych kilku, które były to rzeczywiście – ktoś został dziennikarzem i pisał przez lata recenzje filmowe. Ktoś inny zajmował się tworzeniem kin właśnie studyjnych, podobnie jak ja to później robiłam. No, ktoś tam, nie będę wymieniała nazwiska, bo to jest jeszcze aktualne – został posłem. Także powiedziałabym, no, jeden z kolegów został profesorem Socjologii, a zatem po Filmoznawstwie, jak się okazało, można było wykonywać absolutnie różne rzeczy. Ja początkowo trafiłam do Państwowego Wydawnictwa Naukowego jako korektor, ale potem zaczęły powstawać kina studyjne i poszukiwano kierownika artystycznego i w związku z tym, zaproponowano mi tę pracę, dlatego już po kilku miesiącach pracy w Wydawnictwie, przeszłam do Wojewódzkiego Zarządu Kin wtedy, bo to chodziło nie o kina w Łodzi, dlatego, że w Łodzi istniały już pierwsze kina studyjne, które Janusz Bujacz zakładał, tylko chodziło o to, żeby również w województwie łódzkim w takich miejscowościach, zresztą dokładnie – był to Piotrków, Sieradz i Pabianice – powstały także kina studyjne. Tutaj chodziło o to, żeby to były miejscowości, w których jest więcej niż jedno kino, bo inaczej no byłoby może trudno pokazywać wszystkie filmy, które znajdowały się w dystrybucji, różne koreańskie, rumuńskie, wietnamskie i tak dalej. Dlatego trzeba było mieć do dyspozycji inne kino, żeby tam już można było iść z tym filmem artystycznym, żeby pokazywać czasami trudne dzieła, bo proszę pamiętać, że część tych filmów od razu miała etykietę „Dla kin studyjnych”, to było już robione odgórnie. Jak tu przychodziły do Przedsiębiorstw Dystrybucji, to to już było w ten sposób traktowane.

Było codziennie od 7 rano oglądanie filmów – ciężki obowiązek. Potem przygotowywanie repertuaru dla tych kin studyjnych, następnie musiałam pisać do tych wszystkich filmów prelekcje, bo takie były odgórne wytyczne, że filmy studyjne musiały się pojawiać z wcześniej nagraną prelekcją, albo wygłoszoną osobiście, no, ale to nie było możliwe. Od czasu do czasu były, naturalnie, spotkania i prelekcje, ale przede wszystkim do każdego filmu musiała być, no to nikt nie byłby w stanie jeździć i opowiadać, a zatem przesyłałam teksty. Były nagrywane i odtwarzane przed każdym filmem. Wszystkie filmy, które wchodziły do dystrybucji, musiały być wcześniej przez pracowników dyrekcji i pracowników Rozpowszechniania Filmów oglądane. To nie tylko była sprawa, że do kin studyjnych, ale przede wszystkim, czy reklama – to także zlecało się odpowiednie zdjęcia, odpowiednie plansze do tego, a zatem te filmy wszystkie trzeba było znać. Jednocześnie trzeba było także dokonywać wyboru, które filmy do kin studyjnych, które filmy do innych, które filmy wymagają jakieś bardzo uroczystej premiery, zatem spotkania również z twórcami i naszym obowiązkiem było, znaczy tej grupy, która się zajmowała reklamą, rozpowszechnianiem i tak dalej, oglądanie codziennie filmów, a projekcje zaczynały się o 7 rano na Stokach. To niech pan to sobie wyobrazi, jaka to była przyjemność. Jak oglądałam całą serię filmów koreańskich, no, zresztą zrobiłam przegląd w Kinie Stylowy filmów koreańskich, z wdzięczności zostałam zaproszona do Ambasady Koreańskiej, gdzie mi uroczyście złożono podziękowania za tę promocję koreańskiego kina. Filmów opowiadać nie będę, aczkolwiek niektóre zapamiętałam. Nie mówiąc o niektórych filmach wietnamskich, jak Opowieść o sanitariuszce, ale ten film pozwolę sobie opowiedzieć, bo nikt nigdy czegoś tak pięknego w życiu nie widział. Sanitariuszka zostaje postrzelona i ona pada, ale w ostatniej chwili zdążyła wyjąć legitymację partyjną i pokazać, że składki ma zapłacone do końca roku i wtedy już umiera spokojnie, szczęśliwa, że spełniła taki swój obowiązek wobec kraju. No, to proszę mi wierzyć, że filmów podobnych było sporo. Niektóre tytuły z wrażenia zapamiętałam nawet w oryginale, ale może nie będę ich wymieniać, bo po polsku brzmią dosyć dwuznacznie, a zatem dajmy sobie spokój z rumuńskimi tytułami.

Centrala Wynajmu Filmów znajdowała się przy ulicy Przybyszewskiego. To był nowy budynek, nowe magazyny, to było bardzo praktyczne, bo było już z tym zamiarem wybudowane, żeby właśnie tam znajdowały się te miejsca do przechowywania filmów no i jednocześnie biura. Czyli to było na Przybyszewskiego. Wojewódzki Zarząd Kin na początku znajdował się przy ulicy Czechosłowackiej, w jakiś starych barakach dostosowanych później, no salę projekcyjną tam stworzono, także to było tam. Miejski Zarząd Kin znajdował się, jeśli dobrze pamiętam, w okolicach Se-Ma-Fora wtedy. Także tylko tego dawnego nie pamiętam, czy to było przy Pabianickiej, czy gdzie to było. W każdym razie tam. A potem wybudowano nowy Wojewódzki Zarząd Kin przy ulicy Rysy, na Stokach i tam już były również magazyny, tam była, bardzo piękna zresztą sala projekcyjna. To już wszystko z tą myślą było przygotowywane. Wszystkie biura i kino i pracownie fotograficzne, pracownie plastyczne, dlatego że przy tej instytucji znajdowały się także takie pracownie, w których można by od razu wykonywać i fotosy, bo dostawaliśmy z góry także, no ale część była wykonywana przez pracowników tej firmy i tak samo jak niektóre reklamy wymagające tutaj talentów plastycznych, a zatem plastycy tutaj pracowali i malowali najróżniejsze plansze, informacje o różnych wydarzeniach. W tamtych latach, jeżeli się sięgnie do dawnych gazet, to nie jest absolutnie tylko moja opowieść, którą czerpię z autopsji, ale także jak się przeczyta różne gazety, że większość aktorów nieustannie krążyła, zwłaszcza tych najbardziej znanych, od miejscowości, do miejscowości, od domu kultury, do domu kultury, nie były to tylko wielkie kina, bo w wielkich kinach odbywały się premiery i tam gościliśmy twórców, czasami całe ekipy w komplecie polskie, zagraniczne i w ogóle tych premier było bardzo dużo i w Łodzi i także w województwie, ale także aktorzy i to tacy no, najbardziej znani krążyli, co byłoby teraz nie do pomyślenia, żeby ktoś bez przerwy z jakimiś kinami ruchomymi, czy w ogóle gdzieś tak krążył na trzy spotkania w różnych miejscowościach, w tym samym dniu. Ale proszę pamiętać, że wynagrodzenia za ich pracę za tych wszystkich pancernych, klossów i innych, to były naprawdę tak niewielkie, że oni musieli w jakiś sposób dorabiać, a zatem te spotkania, za które dostawali wynagrodzenie, pomagały przeżyć.

Byli to wszyscy najwięksi artyści, dlatego, że jeżeli popatrzę na jakieś dawne zbiory zdjęć, to mamy tutaj dokładnie wszystkich, bo przecież jeżeli się odbywały premiery, to każdy w tej premierze uczestniczył. Były to czasami bardzo duże ekipy. Tutaj takim kinem najbardziej premierowym, w którym odbywało się najwięcej premier w Łodzi, to było Kino Bałtyk. Jeżeli znajduję zdjęcia właśnie z tych wydarzeń, to czasami mamy na scenie wszystkich najbardziej znanych reżyserów, najbardziej znanych artystów, dlatego że jednak przybywali, to już nie ze względów, jak powiedziałam, finansowych. Jeżeli chodzi o te spotkania, właśnie takie pojedyncze w różnych świetlicach, różnych domach kultury, bibliotekach, to oczywiście były to innego rodzaju spotkania. To były spotkania, za które dostawali ci artyści jakieś wynagrodzenie, no, dzięki temu mogli się utrzymać. Głównie, jak wspomniałam, dotyczyło to tych, którzy nie grali w teatrze, bo przecież część była artystów, która nie mogła sobie pozwolić, żeby grając tak dużo w filmie, grać w teatrze. Tylko chciałabym zwrócić uwagę na to, że również przyjeżdżało dużo delegacji zagranicznych na te spotkania. Otóż – była taka sytuacja, że w dawnym Związku Radzieckim jeżeli wysyłano artystów z zagranicy, to byli to artyści absolutnie z najwyższej półki, dlatego miałam okazję poznać twórców zarówno tych znanych jeszcze z historii kina jak Grigorij Kozincew, czy Bondarczuk, czy cała masa innych michałkowów, ale jednocześnie to byli ci, którzy przyjeżdżali na swoje wielkie premiery z tym, że było to tak ustalone, że oni od razu jechali, lecieli stąd gdzieś do krajów zachodnich i tak dalej, więc jeżeli Związek Radziecki delegację wysyłał, to z takimi nazwiskami najbardziej znanymi. Czy to byli aktorzy, czy to byli twórcy, to już musieli być tam bardzo zasłużeni, tacy, którzy mogli oblecieć pół Europy w tym czasie, żeby ich można było wysłać i żeby wracali. To były wizyty kilkudniowe i często wszyscy mieszkali, dobrze, że potem został wybudowany Hotel Central, bo tak troszeczkę były problemy z kwaterowaniem, nie wszyscy się mieścili w Hotelu Grand, gdzie przecież mieszkali także pracujący przy realizacji filmów twórcy i artyści. Więc przyjeżdżali i zazwyczaj byli nie jeden dzień, ale kilka dni, więc powiedzmy sobie szczerze, poza programem, który my proponowaliśmy, to znaczy i spotkania i jakaś konferencja prasowa, jakieś goszczenie tam i odwiedziny w zakładach pracy no, włókniarek, bo przecież namiętnie odwiedzaliśmy łódzkie fabryki, żeby artyści mogli się spotkać z włókniarkami, no to oprócz tego, powiedzmy sobie szczerze, jak przyjeżdżali artyści, niekoniecznie z zachodu, to bardzo uczęszczanym miejscem był Central, ale nie Central hotel, tylko Central sklep. No, bo jasne, że wtedy wszyscy maszerowali na to piętro, gdzie znajdowały się damskie ciuchy, panowie kupowali prezenty dla żon, a artystki z kolei kupowały dla siebie piękne stroje. No, także trudno teraz opowiadać o tamtych zdarzeniach, o tamtych czasach, bo teraz nikt sobie tego nie wyobraża, że mogło tak to wyglądać, że przyjeżdża główna artystka z jednego z najbardziej znanych filmów w Związku Radzieckim i w ogóle na świecie, po to, żeby lecieć do tak ekskluzywnego sklepu jakim był Central.

Jeszcze chciałam wspomnieć, że czasami miało to ciąg dalszy po latach, bo na przykład zachowało mi się zdjęcie z wizyty późniejszej żony pana prezydenta Havla, która później już z mężem odwiedziła naszą Szkołę po latach, a przedtem właśnie mamy liczne zdjęcia ze spotkań w kinie Przedwiośnie, kiedy jeszcze była jedną z aktorek czeskich występującą w różnych filmach. Natomiast kiedy te kina w terenie działały też bardzo, bardzo żywo, były bardzo dobre programy i bardzo chętnie wszyscy twórcy, nawet z najwyższych półek, mówię tu o aktorach polskich, jeździli, bo wspominałam o tym, że to było bardzo ważne. Zaczynało się powiedzmy od spotkania w Sieradzu, w kinie studyjnym, bardzo duża uroczystość, ale potem już jechało się dalej z kinami ruchomymi. Spotkania w różnych tam domach kultury, przecież nie istniały wszędzie wiejskie kina, a zatem były to różne obiekty, w których się filmy pokazywało i wtedy największe gwiazdy, które sobie pewnie teraz nie wyobrażałyby, że można tak jeździć w jednym dniu do jakiś trzech miejscowości w województwie i spotykać się no, w dosyć dziwnych okolicznościach. A jednak to cieszyło się ogromnym powodzeniem, o tym można by opowiadać w nieskończoność, bo istniały te Koła Gospodyń Wiejskich, nie wiem czy to w dalszym ciągu istnieje, ale na wiadomość, że przyjeżdża taki gwiazdor z pancernych, czy z Klossa, czy w ogóle, no to cały zespół brał się do roboty i pieczono wspaniałe ciasta, żeby ugościć serdecznie przyjeżdżających tam artystów, a zatem spotkania z kołami wiejskimi też się tam odbywały. Czasami się zdarzało, był to przypadek, spotkanie, które prowadziłam ze Stanisławem Mikulskim w jakiejś miejscowości, gdzie przejeżdżał autobus PKS-u wyładowany ludźmi, którzy się zorientowali, że akurat w tym kinie jest spotkanie z gwiazdorem. Kierowca się zatrzymał, cały autobus wysiadł, nikt nie krzyczał, że się spieszy, że przecież jest to normalny autobus, który jedzie w swoją trasę o określonej godzinie, tylko wszyscy wysiedli i przybiegli do kina, żeby z bliska zobaczyć gwiazdę. Ten przypadek zapamiętałam, no bo stali, siedzieli na podłodze, no było pełno ludzi. Nie wiem w tej chwili w jakiej miejscowości, no w każdym razie w województwie łódzkim, gdzieś nie bardzo daleko od Łodzi. Ale to były wydarzenia. No przecież wszyscy, trzeba przyznać, bardzo chętnie odpowiadali na każde pytanie. Nie było czegoś takiego, że przyjeżdża gwiazda, to pogada, a potem prędko ucieka, żeby nawet autografów nie udzielać, tylko przeciwnie. No, ludzie byli tak zainteresowani, pytali o tak różne rzeczy, przecież nie bardzo mieli pojęcie jak to się kręci, jak to się robi, jak to się w ogóle trafia do tego filmu, a zatem te pytania były nieprawdopodobnie ciekawe czasami. Premiery bardzo, bardzo, bardzo takie szerokie, mianowicie jeżeli – mówię – popatrzę na te zdjęcia to na scenie oprócz reżysera, operatora, była masa aktorów. To było bardzo ważne, to było szeroko reklamowane wcześniej, a zatem wszyscy wiedzieli i gdybyście, no gdyby w ogóle o tym pomyśleć jakie kolejki czasami stały do kina, to było coś nieprawdopodobnego. Zdarzyło się to parę lat temu, kiedy przyjechała pani z Australii i była na festiwalu w Zwierzyńcu i potem puściła w Internecie kolejkę do kina, bo nikt nie widział podobno w Australii kolejek do kina, a tam, do tego festiwalu stała kolejka przez całą ulicę. Oczywiście myśmy jej potem mówiły, że kolejka do kina, to było coś zupełnie normalnego, kto jak jest trochę starszy, to pamięta dokładnie, jak z Bałtyku przez całe to przejście podziemne, aż do ulicy niejednokrotnie na atrakcyjne premiery czekali ludzie, żeby się móc dostać, żeby móc z bliska zobaczyć gwiazdy, więc to rzeczywiście były wydarzenia.

Konfrontacje przedtem były tylko w jednym kinie. Potem były również powtórki tych filmów, bo to i w województwie i potem w tych kinach pokazywano filmy z Konfrontacji, no ale to już była też taka sprawa, że rzeczywiście zwłaszcza ci, którzy studiowali w Szkole Filmowej, to przecież każdy wcześniej dzwonił i pytał jak się będzie można dostać, żeby zobaczyć te filmy z Konfrontacji. Proszę pamiętać, że nie było potem innej okazji już obejrzenia części tych filmów, no niektóre wchodziły normalnie do kina, ale część jeżeli się nie zobaczyło, no to już raczej trudno było. Konfrontacje zaczęły się w Bałtyku, były także w kinie Polonia, potem w kinie Stylowy, były także w Wiśle, no Stylowy był już wtedy od lat kinem studyjnym, więc w tych kinach te Konfrontacje się odbywały. W pewnym momencie zauważyłam, że nikt nie podpowiada właśnie najczęściej reżyserom i do tej pory to pozostało, jak wielkie znaczenie ma tytuł filmu dla ściągnięcia widzów. Czasami, nie chciałabym tu przytaczać konkretnych tytułów filmów, które mam na myśli i od czego się właśnie zaczęło, że daje się jeden wyraz, w dodatku niekoniecznie znany i to jest tytuł filmu. I potem miałam wrażenie, że to ma bardzo duży wpływ na to, na co się ludzie wybierają i zaczęłam, no, tak jak rzeczywiście mówię, podsłuchiwać jak były wywieszone takie wielkie, no przed Bałtykiem, przed innymi kinami, były wielkie plansze z repertuarem wywieszone no i stali tam ludzie i słuchałam jak mówią: „Coooo? Ten film? Łe, a o czym to może być! Będzie na pewno bardzo nudne, jakieś tam horyzontalne… Coś tam… Nie… A ten film? Nie, a co to znaczy? O czym to będzie? Ten film?” – bardzo często powtarzały się i do tej pory tak się dzieje, że wchodzą na przykład trzy filmy dokładnie o tym samym tytule. No, proszę sobie Miłość przypomnieć. Przecież były trzy czy cztery Miłości w tym samym roku. I teraz ktoś, kto widział, reżyserzy nie myślą o tym, że ktoś, kto przychodzi do kina, bardzo często nie patrzą kto to realizował, tylko patrzą na to, co to jest i o czym i potem widzą „Nie, no, na tym byliśmy”. To, że to był film akurat kogo innego, no to już nie odgrywa roli i dlatego rzeczywiście zaczęłam, zwróciwszy na to uwagę, podsłuchiwać, żeby się upewnić jak istotnie bardzo dużą rolę odgrywa tytuł, ale w dalszym ciągu, twórcy nie dadzą się o tym przekonać i nikt ich nie uczy tego, żeby zwrócili uwagę, że to nie jest takie bez znaczenia. Tak samo po latach wracają filmy o tych samych tytułach. No, po prostu to jest bardzo ważne, bo proszę pamiętać, że oni nie czytają „Filmów”, „Ekranów” i innych pism, czasami właśnie jakieś krótkie recenzje o filmie, ale z całą pewnością, dla większości osób nie ma znaczenia, że to jest ten twórca, czy tamten twórca, ale jak ktoś w środowisku filmowym siedzi, to jest głęboko przekonany, że każdy zna wszystkie filmografie, wszystkich twórców i że tym się tak szalenie sugeruje idąc, dokonując jakiegoś wyboru.

Przeglądy były. Tylko, że jeżeli chodzi o dodatki, to na początku jak pamiętam, od razu o tym decydowała tak zwana góra, czyli już do Przedsiębiorstw Dystrybucji docierało to z zaleceniem, że ten film jest z tym dodatkiem, ten jest z tym, ten jest z tym. Także myśmy tutaj nie kombinowali, nie wymyślali dodatków do filmów, bo od razu dostawaliśmy wytyczne co ma być do czego dołączone. Aczkolwiek filmy krótkometrażowe były pokazywane na licznych przeglądach, na licznych pokazach, na licznych festiwalach. Proszę pamiętać, że pierwszym najważniejszym festiwalem, pierwszym festiwalem filmów fabularnych, był Festiwal w Łagowie, ale proszę pamiętać, że istniał festiwal w Krakowie, który był Festiwalem Filmów Krótkometrażowych i wtedy były też jakieś takie zasady ogólnoświatowe dotyczące tych imprez, które można było nazwać „festiwalem”, do tego miał wyłącznie prawo Kraków w pewnym momencie. Inne musiały się nazywać „przeglądy”, jakieś „pokazy” czy coś, ale pierwszym miastem i pierwszym festiwalem był ten krakowski, gdzie musiał spełniać wszelkie warunki, żeby miał prawo właśnie do używania tej nazwy. Mogłam zapomnieć wspaniałe filmy zagraniczne, ale Festiwalu Filmów Rolniczych nie da się zapomnieć. Cała seria filmów, które na pewno miały ogromne znaczenie dla osób zajmujących się rolnictwem, które były zainteresowane chorobami rzepaku ozimego, ale przyznam, że no, nie miałam pojęcia o tych wszystkich zdarzeniach i nagle znajduję się na Festiwalu i oglądam całą serię właśnie filmów na tematy, o których nie mam najmniejszego pojęcia. Dlatego, taka funkcja – jak się już pracowało, jak się już rozpowszechniało, robiło się reklamy, robiło się różnego typu imprezy, no to się w ten sposób czasami lądowało na takich imprezach, które niekoniecznie były do ogarnięcia, a nie wolno było wychodzić, no, nie wypadało wychodzić, bo można było twórcę obrazić, a zatem trzeba było na tym wszystkim siedzieć. Nie powiem, żeby bardzo wiele zapamiętała, no ale niektóre filmy zrobiły na mnie wrażenie zwłaszcza, że były wzbogacone jeszcze o szkolenie dotyczące chorób rzepaku ozimego.

Organizowane przez naszą instytucję, ale oczywiście dużą rolę odgrywał tu także Wojewódzki Komitet Partii. Zresztą te festiwale odbywały się przy ulicy Piotrkowskiej 203, czyli w lokalu, który potem przejął Charlie – bo tam jest właśnie Kino Charlie. I tam w tej sali, w tej sali, która należała właśnie do Komitetu Partii, nie wiem czy tam się jakieś zjazdy odbywały, czy spotkania inne, tam postanowiono także zorganizować ten festiwal filmowy no i dlatego trzeba było przerobić tę salę narad na kino. Bo proszę pamiętać, że 35-tki, że ekran, że to wszystko, a zatem musiało to być kino, to nie wystarczyło wywiesić prześcieradła i zrobić jakiegoś tam pokazu, tylko musiała być jakaś temperatura, musiała być kabina. No i od tego się zaczęło, także okazuje się, że przynajmniej w ten sposób to się przydało. Pamiętam, że również tam były etiudy szkolne, także to taka była trochę szeroka formuła. Zresztą tak jak w przypadku Festiwalu w Zagrożeniu, gdzie nie chodzi tylko zagrożenia wewnętrzne, ale coraz częściej sięga się do takich zagrożeń natury psychologicznej, uczuciowej, że ktoś jest tam zagrożony przez bliską osobę rozejściem, porzuceniem i tak dale. I tam to miało trochę podobny charakter, że to też mocno wykraczało poza sprawy związane jakoś z polityką. Nie wiem, który student, ale pamiętam, że któryś student też dostał nagrodę za swoją etiudę. Związek ze Szkołą Filmową istniał od początku. Po pierwsze od tego, od czego wspomniałam, że tutaj mieliśmy zajęcia, mieliśmy projekcje. Potem proszę pamiętać, że było również kino, w którym pokazywało się filmy nie do obejrzenia w kinach w Łodzi. Zwłaszcza dotyczyło to tych filmów dawnych, filmów starych, tych, które się znało wyłącznie z historii filmu natomiast nie z osobistego obejrzenia ich, dlatego przychodziło się tutaj od początku do tego kina. Potem kiedy zajmowałam się, jak wspominałam, delegacjami zagranicznymi, ponieważ przyjeżdżały te delegacje na kilka dni, to musiałam mieć taką stałą trasę, żeby ich oprowadzać, a zatem pokazywaliśmy oczywiście jakieś kino jedno, drugie, tam były oczywiście te spotkania, ale także następne miejsce to była Szkoła Filmowa – spotkania ze studentami, bądź spotkania z no, pracownikami Szkoły. Następnie były to spotkania w Wytwórni Filmów Fabularnych. Zależy od tego, jaka ekipa przyjeżdżała – to także spotkania w Se-Ma-Forze, spotkania w Wytwórni Filmów Oświatowych, a zatem to były te miejsca, no, Szkoła Filmowa była stale na trasie i dlatego, że nigdy nie zaprzestałam tej współpracy ze Szkołą, to profesor, rektor wtedy, Kluba zaproponował mi od dawna przejście tutaj, do Szkoły. Ja miałam to szczęście, że gdziekolwiek pracowałam, tam panowały jakieś miłe warunki, no byliśmy zaprzyjaźnieni i do tej pory dobrze wspominam to Przedsiębiorstwo Rozpowszechniania, dlatego nie bardzo miałam ochotę to zostawić. Był moment, kiedy wreszcie się zdecydowałam, ale na tej zasadzie, że zostaję tam, a jednocześnie przechodzę do Szkoły i tu będę prowadziła kino szkolne no i jednocześnie zajęcia na Wydziale Organizacji Produkcji. Zajęcia, gdzie będę mówiła właśnie o dystrybucji, o reklamie itd. No, ale po roku stwierdziłam, że nie da rady, że nie można pracować tu na etacie, tu na pół i cały dzień, cały dzień, cały dzień mieć zajęcia. W związku z tym, postanowiłam zrezygnować. No, ale okazało się, że jak już mam rezygnować, to z tamtego Przedsiębiorstwa, a nie ze Szkoły. No i w ten sposób zostałam w Szkole no i to się poszerzyło wtedy o te zajęcia właśnie na Organizacji Produkcji.

Potem zmieniło się, potem przestało istnieć państwowe przedsiębiorstwa dystrybucji filmów, a na temat prywatnych nie miałam, szczerze mówiąc, żadnego pojęcia. Zapraszałam tutaj kolegów producentów, którzy coś już na ten temat wiedzieli. No, ale nie miało to zbyt wielkiego sensu, no bo cóż, prowadziłam konferencje na własnych zajęciach – oni opowiadali na czym to polega. No i potem były już normalnie zajęcia z wiedzy o filmie. Potem powstał ten zaoczny kierunek – Realizacji Telewizyjnej, no to miałam tam zajęcia z dokumentu, z fabuły i tak dalej i na innych wydziałach, ale to już nie jest  istotne. W każdym razie, kino zostało mi na 25 lat, bo po 25 latach stwierdziłam, że już dłużej mi się nie chce tego prowadzić, żeby ktoś, kto jest bardzie tym zajęty, bo na początku to się łączyło również z organizowaniem tam spotkań, tylko tu bym chciała jedną rzecz wspomnieć, że jak przyjeżdżały tu gwiazdy, to były to gwiazdy, które albo były znane profesorom i wszyscy „Boże! Melan Mercury!”, albo były gwiazdy znane wyłącznie studentom. Jak przyjechali bracia Quay, o których jeszcze nikt nie słyszał, ale wszyscy studenci już ich wszystkie filmy znali, to było też świetne spotkanie, więc to też nie była najprostsza sprawa, dlatego że nigdy nie wiadomo było właśnie jak to spotkanie będzie wyglądało, czy przyjdą tylko ci spotkać się, czy przyjdą młodzi. No, ale to już jest inna zupełnie opowieść i z innej bajki. Z łódzkich kin – na pewno Kino Tatry, lubiłam także Polonie, lubiłam Wisłę, lubiłam Stylowy – w zasadzie, wymieniam prawie wszystkie kina, bo tutaj, pewnie jest to coś zaskakującego, ale także lubiłam kino, które zostało wybudowane znacznie później, Kino Iwanowo i do tej pory mi żal, że to kino jest w ruinie, że to się rozlatuje, że tam nic się nie dzieje. Dlatego, że to było pierwsze kino, które było wybudowane od razu z tą myślą, że tam mogą się odbywać spotkania, że tam ludzie mogą czekać na następne seanse, a zatem, żeby od razu była tam kawiarnia, żeby było odpowiednie zaplecze. To wszystko było. Tam się odbywało dużo premier, dużo spotkań, bo było gdzie tych ludzi ugościć. No, ale potem to się zmieniło, no potem przestało istnieć, a ja teraz przejeżdżam koło niego i widzę, że tam już w ogóle nic się nie dzieje, nic nie istnieje. Także z jednej strony lubiłam takie kina, które miały taki klimat właśnie jak Tatry, czy nawet Wisła, a z drugiej strony to kino, które było tak bardzo funkcjonalne i bardzo przydatne zwłaszcza przy organizacji takich dużych tych imprez.