13 filmów „ŚWIAT”:
Furman śmierci (Körkarlen, reż. Victor Sjöström, 1921)
Dzisiejsze czasy (Modern Times, reż. Charles Chaplin, 1936)
Siódma pieczęć (Det sjunde inseglet, reż. Ingmar Bergman, 1957)
Tron we krwi (Kumonosu jô, reż. Akira Kurosawa, 1957)
Wakacje pana Hulot (Les Vacances de Monsieur Hulot, reż. Jacques Tati, 1953)
Osiem i pół (8 ½, reż. Federico Fellini, 1963)
Casanova Federico Felliniego (Il Casanova di Federico Fellini, reż. Federico Fellini, 1976)
Głowa do wycierania (Eraserhead, reż. David Lynch, 1977)
Stalker (Stalker, reż. Andriej Tarkowski, 1979)
Spirited Away: W krainie Bogów (Sen to Chihiro no Kamikakushi, reż. Hayao Miyazaki, 2001)
Władca Pierścieni: Powrót króla (The Lord of the Rings: The Return of the King, reż. Peter Jackson, 2003)
Sekrety morza (Song of the Sea, reż. Tomm Moore, 2014)
Zielony Rycerz. Green Knight (The Green Knight, reż. David Lowery, 2021)
Komentarz:
Ułożenie tej listy było niczym walka postu z karnawałem, czyli rozumu filmoznawcy i serca kinomana. Obecność Powrotu króla jest tu wyrazem młodzieńczego zachwytu nad epickością kina, które tworzy światy niemożliwe. Do dziś świetnie pamiętam emocje, które towarzyszyły tamtemu seansowi ponad dwadzieścia lat temu. Bez większych wątpliwości mogę postawić tezę, że trylogia Władcy Pierścieni była audiowizualnym doświadczeniem formującym moje pokolenie urodzonych na przełomie lat 80. i 90. Jednak być może najważniejszym czasem jaki spędziłem kiedykolwiek w kinie, było dwie i pół godziny w 2008 roku w łódzkim kinie Charlie. To wtedy, w wieku niepełnych dwudziestu lat po raz pierwszy zobaczyłem Osiem i pół i, już jako student pierwszego roku filmoznawstwa, doznałem oświecenia, czym może być kino.
Jak nieskończone możliwości kreacyjne i kreatywne niesie ze sobą opowieść o kryzysie twórczym pewnego reżysera. Zależało mi również, żeby na tej liście znalazły się nie tylko „klasyki sprzed lat”, ale również w miarę świeże tytuły, pokazujące, że wybitne kino, to nie tylko kino przeszłe. Wierzę, że za jakiś czas takie filmy, jak Sekrety morza, czy Zielony rycerz znajdą swoje miejsce w kanonie, a na razie zapraszam je do mojego prywatnego kanonu.
13 filmów „POLSKA”:
Ostatni dzień lata (reż. Tadeusz Konwicki, 1958)
Pociąg (reż. Jerzy Kawalerowicz, 1959)
Walkower (reż. Jerzy Skolimowski, 1965)
Salto (reż. Tadeusz Konwicki, 1965)
Jak daleko stąd, jak blisko (reż. Tadeusz Konwicki, 1971)
Nie ma róży bez ognia (reż. Stanisław Bareja, 1974)
Iluminacja (reż. Krzysztof Zanussi, 1972)
Spokój (reż. Krzysztof Kieślowski, 1976)
Szpital Przemienienia (reż. Edward Żebrowski, 1978)
Pełnia (reż. Andrzej Kondratiuk, 1979)
Ucieczka z kina Wolność” (reż. Wojciech Marczewski, 1990)
Cudowne miejsce (reż. Jan Jakub Kolski, 1994)
Pornografia (reż. Jan Jakub Kolski, 2003)
Komentarz:
Zestawienia jak to, pozwalają zajrzeć do własnej głowy i stwierdzić, co w niej à propos filmu gra. W mojej – okazało się – nie wyświetla się filmów Wajdy i Hasa, raczej się je docenia niż kocha. Kocha się za to kino Konwickiego (z dużym zaskoczeniem dostrzegam, że wśród trzynastu filmów umieściłem aż trzy podpisane jego nazwiskiem) i Kolskiego. Być może zresztą litera „k” jest kluczem do moich polskich filmowych fascynacji. Na liście pojawił się Kawalerowicz z Pociągiem, Kieślowski ze Spokojem i Andrzej Kondratiuk z Pełnią.
Jak przystało na dziecko wychowane w erze globalnej konsumpcji, mam o wiele mniej wspomnień z seansów-olśnień z polskim kinem w roli głównej. Ale jeden seans zmienił wiele. Jako gimnazjalista, interesujący się już żywo kinem, poszedłem zobaczyć Pornografię Kolskiego – bo dobre recenzje na festiwalu w Wenecji, bo polski kandydat do Oscara. Był to mój pierwszy kontakt z kinem Kolskiego. Jak się okazało, ta dla niektórych obrazoburczo niewierna adaptacja powieści Gombrowicza, swoim wyczuleniem na naturę, nieoczywistym pokazaniem spraw egzystencjalnych i ostatecznych, złamaną sielskością, kupiła mnie bez reszty (nie wszystkich kupiła, bo przedstawiciel nieco starszej młodzieży wychodząc z seansu stwierdził: „A mówiłem, żeby iść na Matrixa!”). Kupił mnie do tego stopnia, że poświęciłem kinu Kolskiego licencjat a później jego Jańcio Wodnik i Cudowne miejsce znalazły się jako metodologiczne serce w moim doktoracie.