13 filmów „ŚWIAT”:
Światła wielkiego miasta (City Lights, reż. Charlie Chaplin, 1931)
Czym sobie na to wszystko zasłużyłam? (¿Qué he hecho yo para merecer esto!!, reż. Pedro Almodóvar, 1984)
Barry Lyndon (Barry Lyndon, reż. Stanley Kubrick, 1975)
Niebo i piekło (Tengoku to jigoku, reż. Akira Kurosawa, 1963)
Łobuz (Le voyou, reż. Claude Lelouch, 1970)
McCabe i pani Miller (McCabe & Mrs. Miller, reż. Robert Altman, 1971)
Zagadka Kaspara Hausera (Jeder für sich und Gott gegen alle, reż. Werner Herzog, 1974)
Tarnation (Tarnation, reż. Jonathan Caouette, 2003)
Amarcord (Amarcord, reż. Federico Fellini, 1973)
Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę ( Strangelove or: How I Learned to Stop Worrying and Love the Bomb, reż. Stanley Kubrick, 1964)
Czas Apokalipsy (Apocalypse Now, reż. Francis Ford Coppola, 1979)
Misja (The Mission, reż. Roland Joffé, 1986)
Arizona Junior (Raising Arizona, reż. Ethan Coen, Joel Coen, 1987)
Komentarz:
Brak
13 filmów „POLSKA”:
Big Bang (reż. Andrzej Kondratiuk, 1986)
Popiół i diament (reż. Andrzej Wajda, 1958)
Eroica (reż. Andrzej Munk, 1957)
Ziemia obiecana (reż. Andrzej Wajda, 1974)
Zaklęte rewiry (reż. Janusz Majewski, 1975)
Faraon (reż. Jerzy Kawalerowicz, 1965)
Zezowate szczęście (reż. Andrzej Munk, 1960)
Kobieta w kapeluszu (reż. Stanisław Różewicz, 1984)
Człowiek z marmuru (reż. Andrzej Wajda, 1976)
Gorączka (reż. Agnieszka Holland, 1980)
Miś (reż. Stanisław Bareja, 1980)
Stolarz (reż. Wojciech Wiszniewski, 1976)
Rękopis znaleziony w Saragossie (reż. Wojciech Jerzy Has, 1964)
Komentarz:
Big Bang – wbrew temu co wygłasza o sobie jeden z bohaterów, taka konstatacja po seansie – jeszcze nie jesteśmy kosmitami. A także ważkie pytanie postawione przez sklepową Zosię, na które w filmie odpowiedzi nie otrzymaliśmy, mianowicie – „Co się tańczy w niebie?”.
Popiół i diament – żołnierz zaklęty w wykraczającej ponad film roli Zbigniewa Cybulskiego. Dla rozrywki Bogumił Kobiela z gaśnicą – możliwe, że tam Munk wraz z Jerzym Stefanem Stawińskim dostrzegli swojego Piszczyka. O ile dobrze pamiętam, chyba jedyny polski film wymieniony z tytułu i pochwalony w Dzienniku Witolda Gombrowicza.
Eroica – chyba najtrafniej ujął to Piotr Szulkin przy okazji rozważań nad twórczością Andrzeja Munka – „Jakość wywodu intelektualnego harmonizuje z czystością formy”.
Ziemia obiecana – w każdym momencie skrzy świetnością ten film opowiadający o czasach
w których żeby napić się herbaty w pracy, trzeba było dorzucić się do rachunku za gaz :).
Zaklęte rewiry – Najlepszy plakat do filmu, najlepsze ciastko z orzechami w filmie, a przede wszystkim Janusz Majewski w proporcjach idealnych, by zadowolić zarówno widzów,
jak i krytyków.
Faraon – wyjątkowy, od nadrzędnego pomysłu po szczegóły typu poruszanie się postaci, traktat o mechanizmach władzy. Udało się twórcom wyczarować jakże odmienny i odległy od nas
w czasie świat – świat umowny, zastygły w swojej martwocie.
Zezowate szczęście – poprzez figurę nierozgarniętego konformisty Munk krytycznie, choć
z mocno komediowym zacięciem, przygląda się społeczeństwu i okolicznościom, które to społeczeństwo formują. Kilka mądrości zawartych w filmie, w tym być może ta najważniejsza – by nie odmawiać sobie ciasteczek, bo nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro.
Kobieta w kapeluszu – Warszawa z jeszcze niezamieszkanymi bulwarami wiślanymi i taka myśl – gdyby Ewa miała choć szczyptę charakteru bohaterki z filmu Wszystko o Ewie, na pewno dostałaby rolę Kordelii. Jak to powiedziała Karen – „Eve poprosiłaby Abotta o rolę Costello” :).
Człowiek z marmuru – intrygujący i pomysłowy film, choć niekryjący inspiracji głośnym dziełem Orsona Wellesa i Josepha Mankiewicza, o czym zresztą informuje nas z ekranu reżyser Burski. Na pewnym znanym portalu filmowym, zarzut, że irytująca Janda – ale przecież ta postać taka ma być. Skoro tak irytuje redaktora (Bogusław Sobczuk), musi trochę irytować
i nas :).
Gorączka – entuzjazm Chemika, list Kiełzy, uśmiech Lindy, czy fascynująco-odrażający duet szpicli – właściwie wszyscy od aptekarza, poprzez wuja, lekarza, po Kamę, Leona bezbłędnie ulokowani/obsadzeni w tej bardzo gorzkiej, ale i groteskowej przypowieści o bombie.
Miś – profetyzm w ostatniej scenie, a wcześniej komedia totalna, w której reżyserowi, tak jak głównemu bohaterowi, mimo przeszkód wyszło znakomicie. Stanisław Bareja pełnego blasku Misia niestety nie doczekał.
Stolarz – nurtuje mnie jak określić przynależność gatunkową Stolarza, tak czy inaczej ciekawy koncept. Są tam świetne rzeczy, ale to rozbroiło mnie do reszty – „W swoim życiu przeżyłem kilku ludzi, w tym i obywatela Wacha Stefana”, a w tle portret Stalina z czarną wstęgą.
Rękopis znaleziony w Saragossie – trochę czasu potrzebowałem, by stwierdzić, że to wspaniały film. A wszystko zaczęło się pod koniec lat 90-tych – ciepły wieczór w Parku Dreszera, grupa znajomych, większość to ludzie nowo poznani, i nagle pojawia się pan z problemem
i pistoletem. Niebezpieczeństwo udało się zażegnać, a my zamieniliśmy park na mieszkanie gdzieś w pobliżu. Tam dziewczyna o krótkich czerwono-rudych włosach (Magda ?) mówi,
że jest taki dziwny, niesamowity polski film. Seans nie wypalił do końca, bo chyba wszyscy zasnęli w trakcie, ale z drugiej strony, czy między innymi też nie o to Hasowi chodziło…
A dwa dni temu przyśnił mi się Krzysztof Zanussi i w tym śnie przepytywał mnie ze znajomości Barw ochronnych. Może za karę, że nie wybrałem do trzynastki tego również przecież świetnego filmu? 🙂
Pozdrawiam