Przejdź do treści

Marcin Prymas

13 filmów „ŚWIAT”:

Człowiek z kamerą filmową (Chelovek s kinoapparatom, reż. Dziga Wiertow, 1929)

Degeneracja (DAU. Degeneratsiya, reż. Ilya Khrzhanovskiy, Ilya Permyakov, 2020)

Eden i później (L’Éden et après, reż. Alain Robbe-Grillet, 1970)

Filadelfijska opowieść (The Philadelphia Story, reż. George Cukor, 1940)

Harmonie Werckmeistera (Werckmeister harmóniák, reż. Béla Tarr, 2000)

Kotka na gorącym, blaszanym dachu (Cat on a Hot Tin Roof, reż. Richard Brooks, 1958)

Lecą żurawie (Letyat zhuravli, reż. Michaił Kałatozow, 1957)

Noce Cabirii (Le notti di Cabiria, reż. Federico Fellini, 1957)

Olimpiada (Olympia, reż. Leni Riefenstahl, 1938)

Paryż należy do nas (Paris nous appartient, reż. Jacques Rivette, 1961)

Przeminęło z wiatrem (Gone with the Wind, reż. Victor Fleming, Sam Wood, 1939)

Spotkania Anny (Les rendez-vous d’Anna, reż. Chantal Akerman, 1978)

Syndrom asteniczny (Astenicheskiy sindrom, reż. Kira Muratova, 1989)

Komentarz:

Wybranie ledwie 13 tytułów spośród całej historii kina to zadanie niezwykle trudne. Klucz jaki przybrałem to przekraczanie formy filmowej, tworzenie gatunkowej perfekcji lub oddawanie ducha momentu, który zaskakująco często jest ponadczasowy. Kotka na gorącym blaszanym dachu i Przeminęło z wiatrem uczyły mnie czym jest i czym może być kino, gdy oglądałem je w nocy na TCM zlękniony, czy rodzice nie przyjdą zaraz wyłączyć mi telewizora.
Każdy powrót do tych dzieł w kolejnych latach pozwalał mi odkrywać ich nowe warstwy
i coraz bardziej podziwiać, czy to za ideał wielkiej narodowej (o)powieści, czy sprytną grę
z kodeksem Haysa i homofobią. Z drugiej strony projekt DAU, a zwłaszcza jego finałowa część – monumentalna sześciogodzinna Dengeneracja oglądana w podziemnej sali berlińskiego kina Cubix przy Alexanderplatz to popis X muzy jako siły niszczącej, orgia nienawiści do kina, ludzi, zmian czasów, której obrazy niechybnie wyryją się w głowie każdego widza. Na liście umieściłem też najlepsze, moim zdaniem, dzieła ważnych dla mnie twórców – Chantal Akerman, Beli Tarra i Jacquesa Rivette’a, a także jedyne arcydzieło Felliniego, zanim widowisko całkowicie zasłoniło w jego twórczości człowieka. Propagandowa pochwała ludzkiego ciała w Olimpiadzie Leni Riefenstahl, niezależnie od ideologicznych pobudek, po niemal dziewięciu dekadach dalej zachwyca wyczuciem rytmu, umiłowaniem detalu i stanowi niedoścignioną perfekcję ukazywania sportu w sztuce. Przełamała ograniczenia portretowania rzeczywistości i dała kinu nowy język. To samo zresztą można powiedzieć o radzieckich arcydziełach rozszerzających wokabularz i dalej zachwycających swoim montażem (Człowiek z kamerą filmową) i operatorskim kunsztem (Lecą żurawie). Żyjąc w świecie upadku, sprowadzonego na nas przez neoliberalne doktryny, nie sposób nie docenić wybitnych satyr na rozczarowanie rewolucją w postaci Eden i później oraz Syndrom astenicznego, lecz słuszną odpowiedzią może po prostu jest iść się napić i mieć romans, jak bohaterowie Filadelfijskiej opowieści – najwybitniejszej komedii romantycznej w historii.

13 filmów „POLSKA”:

Diabeł (reż. Andrzej Żuławski, 1972)

Młody las (reż. Józef Lejtes, 1934)

Nad rzeką, której nie ma (reż. Andrzej Barański, 1991)

Nieciekawa historia (reż. Wojciech Jerzy Has, 1982)

Piętro wyżej (reż. Leon Trystan, 1937)

Poszukiwany, poszukiwana (reż. Stanisław Bareja, 1972)

Przygoda na Mariensztacie (reż. Leonard Buczkowski, 1953)

Psy (reż. Władysław Pasikowski, 1992)

Solaris mon amour (reż. Kuba Mikurda, 2023)

Trzecia część nocy (reż. Andrzej Żuławski, 1971)

Ulica graniczna (reż. Aleksander Ford, 1948)

Wesele (reż. Andrzej Wajda, 1972)

Wojaczek (reż. Lech Majewski, 1999)

Komentarz:

Patrząc na aktualny stan polskiego kina, można się jedynie śmiać lub płakać, co pchnęło mnie do zastanowienia – groteska i tragedia, to w sumie słowa najlepiej opisujące i najbardziej wybrzmiewające w naszej narodowej kinematografii. Układając listę poszedłem właśnie ich tropem. Tragedia stłumionej Rewolucji 1905 dała nam Młody las Józefa Lejtesa, pierwszy wielki film narodowy z niezapomnianą (dźwiękową) sceną chóralnego wykonania Warszawianki 1905. Oddech w sanacyjnym bieżeniu do wojny dał zaś Eugeniusz Bodo w dragu i wciąż bawiącej do łez komedii Piętro wyżej. Takich par jest więcej — powojenne Przygoda na Mariensztacie i Ulica graniczna patrzą w dwie strony odbudowującej się Polski, zaś drag powraca w Poszukiwanym, poszukiwanej. Na rozczarowanie życiem patrzy Has w Nieciekawej historii, a Wajda i Żuławski sięgając po romantyczny i modernistyczny fundament naszej kultury, rozczarowani są narodem. Groteskę i tragedię w jeden film połączył Pasikowski swoimi transformacyjnymi Psami, zaś Barański w Nad rzeką, której nie ma niby Mickiewicz w Śmiłowie schował się w objęciach prowincjonalnej nostalgii przed chaosem młodej III RP. Do tego najwspanialszy poetycki film, czyli Wojaczek Majewskiego, zamykający w sobie emocjonalne rozedrganie, nadzieję i jej brak. Listę historii polskiego kina trudno zamknąć jednak inaczej niż złożonym z archiwaliów esejem o żałobie. Solaris, mon amour.

Skip to content