Przejdź do treści

Iwona Morozow

13 filmów „ŚWIAT”:

Podziemny krąg (Fight Club, reż. David Fincher, 1999)

Obcy – 8. pasażer Nostromo (Alien, reż. Ridley Scott, 1979)

Funny Games (Funny Games, reż. Michael Haneke, 1997)

Duma i uprzedzenie (Pride & Prejudice, reż. Joe Wright, 2005)

2001: Odyseja kosmiczna (2001: A Space Odyssey, reż. Stanley Kubrick, 1968)

Przed wschodem słońca (Before Sunrise, reż. Richard Linklater, 1995)

Dogville (Dogville, reż. Lars von Trier, 2003)

Akira (Akira, reż. Katsuhiro Ôtomo, 1988)

Interstellar (Interstellar, reż. Christopher Nolan, 2014)

Coś (The Thing, reż. John Carpenter, 1982)

Taksówkarz (Taxi Driver, reż. Martin Scorsese, 1976)

Bękarty wojny (Inglourious Basterds, reż. Quentin Tarantino, Eli Roth, 2009)

Megamiasta (Megacities, reż. Michael Glawogger, 1998)

Komentarz:

Lista od Sasa do Lasa, do której przydałoby się dorzucić jeszcze kilka absolutnie szalonych
i bezkompromisowych dzieł Quentina Dupieux, ale tak ta „13-stka” wygląda na dzisiaj.
Z każdym filmem wiązało się jakieś odkrycie. Linklater odczarował romans, Obcy jest jednym z pierwszych filmów, przez które bałam się zasnąć w nocy, za to Duma i uprzedzenie Wrighta i Interstellar to moje kołdry obciążeniowe. Dogville widziałam tylko raz i wiem, że nie obejrzę go nigdy więcej, ten film dał kopniaka każdej części mojego umysłu i chcę go takim zapamiętać. Fight club (bo nigdy Podziemny krąg) to moja cała praca magisterska i przez to film, który bez problemu odtwarzam w głowie (nawet z sountrackiem!).

13 filmów „POLSKA”:

Photon (reż. Norman Leto, 2017)

Komunia (reż. Anna Zamecka, 2016)

Fuga (reż. Agnieszka Smoczyńska, 2018)

Kos (reż. Paweł Maślona, 2024)

Pierwsza miłość (reż. Krzysztof Kieślowski, 1974)

Pętla (reż. Wojciech Jerzy Has, 1957)

Kanał (reż. Andrzej Wajda, 1956)

Zimna wojna (reż. Paweł Pawlikowski, 2018)

Boże Ciało (reż. Jan Komasa, 2019)

Dzień świra (reż. Marek Koterski, 2002)

Pociąg (reż. Jerzy Kawalerowicz, 1959)

Monument (reż. Jagoda Szelc, 2018)

300 mil do nieba (reż. Maciej Dejczer, 1989)

Komentarz:

Mój pierwszy festiwal w Gdyni, mój pierwszy seans i zupełnie przypadkowo wybrany film (pasująca godzina, dostępne bilety), czyli Photon Normana Leto. Film absolutnie niesztampowy, ogromny, niemieszczący się w ramach definicji tylko jednego rodzaju.
Gdyby Wiszniewski żył, może byłby jak Leto. Film, którym do dziś męczę znajomych, studentów, często spoglądających na mnie z niedowierzaniem lub śpiących na zaproszonym seansie. Photon wielkim filmem jest. Nie zapraszam do dyskusji.

Skip to content