Przejdź do treści

Dzień świra

Dzień świra (2002)

Reżyseria i scenariusz: Marek Koterski
Zdjęcia: Jacek Bławut
Scenografia: Przemysław Kowalski
Kostiumy: Ewa Krauze
Muzyka: Jerzy Satanowski
Dźwięk: Maria Chilarecka
Montaż: Ewa Smal
Charakteryzacja: Dariusz Krysiak, Monika Mirowska
Produkcja: Studio Filmowe Zebra, Vision Film, Non Stop Film Service

Aktorzy: Marek Kondrat, Janina Traczykówna, Andrzej Grabowski, Michał Koterski, Joanna Sienkiewicz, Monika Donner-Trelińska

Rok produkcji: 2002. Premiera: 7 czerwca 2002

Szósta z dziewięciu opowieści o Adasiu Miauczyńskim (w innych filmach bywał też Michałem) – neurotycznym inteligencie, bezradnym wobec codziennych drobiazgów, posługującym się trzynastozgłoskowcem, tyle że okraszonym wulgaryzmami zdradzającymi jego poziom frustracji. Kolejne epizody składające się na opowieść o dniu z życia bohatera: poranna gimnastyka, kontakty z uczniami, sąsiadami i rodziną, układają się w gorzki, groteskowy obraz człowieka rozpadającego się psychicznie pod ciężarem własnych lęków. Ukojeniem ma być wspominanie pierwszej idealizowanej miłości.

W Dniu świra Miauczyńskim jest Marek Kondrat, który zagrał również w pierwszym filmie z serii – Domu wariatów z 1984 roku. Siłę obrazu buduje umiejętne przeplatanie scen wywołujących salwy śmiechu z takimi, przez które ów śmiech nagle w gardle zastyga. Tadeusz Sobolewski po seansie – jak napisał w książce Za duży blask: o kinie współczesnym – wyszedł z kina pełen nienawiści do narodu, kraju, reżysera oraz siebie samego. Barbara Hollender podsumowywała w „Rzeczpospolitej”: „Marek Koterski pokazuje, że za pauperyzacją inteligenta kryje się czasem bezsilność i agresja podobna tej, jaka towarzyszy chłopakom z blokowisk (…), język pełen przekleństw, chamstwo, które staje się normą. Koterski mówi, że zrobił komedię. Bo też to, co pokazuje, budzi wśród widzów salwy śmiechu. Tym bardziej, że wsparte jest znakomitą kreacją Marka Kondrata. Ale tak naprawdę to opowieść o zagubieniu (…). Po wyjściu z kina zostaje szok, przerażenie. I Gogolowska tragiczna kwestia: »z kogo się śmiejecie?«„.

Day of the Wacko (Dzień świra, 2002)

Director and Screenplay: Marek Koterski
Cinematography: Jacek Bławut
Production Design: Przemysław Kowalski
Costume Design: Ewa Krauze
Music: Jerzy Satanowski
Sound: Maria Chilarecka
Editing: Ewa Smal
Make-up: Dariusz Krysiak, Monika Mirowska
Production: Studio Filmowe Zebra, Vision Film, Non Stop Film Service
Cast: Marek Kondrat, Janina Traczykówna, Andrzej Grabowski, Michał Koterski, Joanna Sienkiewicz, Monika Donner-Trelińska
Year of Production: 2002. Premiere: 7 June 2002

This film is the sixth of nine stories centred on Adaś Miauczyński (in other films he also appears under the name Michał)—a neurotic intellectual, helpless in the face of everyday minutiae, who speaks in thirteen-syllable verse, laced with vulgarities betraying the depth of his frustration. A succession of episodes depicting a single day in the protagonist’s life—morning exercises, encounters with students, neighbours, and family—coalesce into a bitter, grotesque portrait of a man psychologically disintegrating under the weight of his own anxieties. Solace is sought in memories of his first, idealized love.

In Day of the Wacko, Miauczyński is played by Marek Kondrat, who also appeared in the first film of the cycle, The Madhouse (1984). The film’s power lies in its skilful interweaving of scenes that provoke bursts of laughter with others in which that laughter suddenly catches in the throat. After a screening, Tadeusz Sobolewski—as he wrote in his book Za duży blask: o kinie współczesnym (Too Much Glamour: A Thing About Contemporary Cinema)—left the cinema filled with hatred toward the nation, the country, the director, and himself. Another film critic Barbara Hollender summarized in Rzeczpospolita magazine: “Marek Koterski shows that behind the pauperization of the intellectual there sometimes lies helplessness and aggression akin to that found among boys from housing estates (…), his language saturated with vulgarities, the coarseness that becomes the norm. Koterski claims he made a comedy. And indeed, what he shows elicits peals of laughter from audiences, all the more so because it is supported by Marek Kondrat’s superb performance. In truth, however, it is a story of disorientation (…). When one leaves the cinema, what remains is shock and dread. And the Gogolian, tragic question: ‘Who are you laughing at?’”

Skip to content