13 filmów „ŚWIAT”:
Zielony promień (Le rayon vert, reż. Eric Rohmer, 1986)
Różowe flamingi (Pink Flamingos, reż. John Waters, 1972)
Wielkie piękno (La grande bellezza, reż. Paolo Sorrentino, 2013)
Pulp Fiction (Pulp Fiction, reż. Quentin Tarantino, 1994)
Zawrót głowy (Vertigo, reż. Alfred Hitchcock, 1958)
Dekameron (Il Decameron, reż. Pier Paolo Pasolini, 1971)
Chungking Express (Chung hing sam lam, reż. Wong Kar-Wai, 1994)
Do utraty tchu (À bout de souffle, reż. Jean-Luc Godard, 1960)
Drzewo na saboty (L’albero degli zoccoli, reż. Ermanno Olmi, 1978)
Miętowy cukierek (Bakha satang, reż. Chang-dong Lee, 1999)
Fanfaron (Il sorpasso, reż. Dino Risi, 1962)
Cleo od piątej do siódmej (Cléo de 5 à 7, reż. Agnès Varda, 1962)
Noc w operze (A Night at the Opera, reż. Edmund Goulding, Sam Wood, 1935)
KOMENTARZ:
Po raz kolejny nie mogę powstrzymać się przed drobną prowokacją i przemyceniem do świątyni filmoznawczego kanonu występnej kontrabandy w postaci “Różowych flamingów”. Jeśli stanę za to naprzeciw plutonu egzekucyjnego, na swoją obronę wrócę jednak do dalekiego wieczoru, kiedy – podczas Nowych Horyzontów – zobaczyłem jedyny w swoim rodzaju film Johna Watersa po raz pierwszy na dużym ekranie i wraz z grupą znajomych ,sposobami, których nie godzi się tu wspominać, zadbaliśmy o to, by szacowne wrocławskie kino zamieniło się na czas seansu w podejrzaną nowojorską spelunę, a atmosfera na sali dorównała legendarnym opowieściom, jakie słyszało się o słynnych “seansach o północy”. Widownia zareagowała entuzjastycznie, a na sali zapanowała wielka wspólnota śmiechu i radosnej rebelii, o którą chodziło również Watersowi w jego – wprawdzie prowokacyjnym, ale przecież ostatecznie pogodnym filmie.
13 filmów „POLSKA”:
Rejs (reż. Marek Piwowski, 1970)
Dzień świra (reż. Marek Koterski, 2002)
Nóż w wodzie (reż. Roman Polański, 1961)
Iluminacja (reż. Krzysztof Zanussi, 1972)
Niewinni czarodzieje (reż. Andrzej Wajda, 1960)
Zimna wojna (reż. Paweł Pawlikowski, 2018)
Ręce do góry (reż. Jerzy Skolimowski, 1967)
Wspólny pokój (reż. Wojciech Jerzy Has, 1959)
Wojna polsko-ruska (reż. Xawery Żuławski, 2009)
Zmruż oczy (reż. Andrzej Jakimowski, 2003)
Szapito (reż. Bogdan Dziworski, 1984)
Wieża. Jasny dzień (reż. Jagoda Szelc, 2017)
Takiego pięknego syna urodziłam (reż. Marcin Koszałka, 1999)
KOMENTARZ:
Największy sentyment z tej listy mam z pewnością – do reprezentowanych przez „Ręce do góry” – wczesnych filmów Jerzego Skolimowskiego, które w walce o zapisanie się w mojej pamięci musiały stoczyć ciężkie pojedynki z faworyzowanymi przeciwnikami. Dzieła Skolimowskiego obejrzałem po raz pierwszy – dzięki Tomaszowi Kucharskiemu – na nagranych z telewizji VHS – ach podczas zajęć w MDK – u we Wrocławiu. Byłem wtedy zapatrzonym w zachodnie filmy licealistą, który polskiego kina raczej się wstydził (patrząc na poziom ówczesnych premier, nie mam zresztą wątpliwości, że było czego) i przeżywał fascynację włoskimi mistrzami i francuskimi nowofalowcami. Dzięki spotkaniu ze Skolimowskim odkryłem ze zdumieniem, że mieliśmy reżysera, który dotrzymywał kroku tym półbogom. Dziś, po kilku powtórnych seansach, powiedziałbym nawet, że niektórych z nich był w stanie znokautować.