Na liście polskiej również brak zaskoczeń – pierwsza dziesiątka uwzględnia te same tytuły, co dekadę temu. Miejsca „medalowe” przypadły zaś dokładnie tym samym filmom co w plebiscycie „12 na 120” („Ziemia obiecana”, „Rękopis znaleziony w Saragossie” Hasa oraz „Popiół i diament” Wajdy) – a przecież, przypomnijmy, skład ankietowanych był znacząco inny! Mogę zatem powtórzyć to, co napisałem dziesięć lat temu: oba zwycięskie filmy to kostiumowe superprodukcje z epickim sznytem (choć w każdym z wypadków widowiskowość realizowana jest w inny sposób i służy odmiennym celom – Ziemia obiecana portretuje przestrzenie i zaludniających je bohaterów w sposób naturalistyczny, Rękopis… natomiast grawituje ku oniryzmowi).
W tegorocznym rankingu „POLSKA” wyższą pozycję niż przed dekadą zajął „Miś” Barei (a w pierwszej dziesiątce awansował także „Dzień świra” Koterskiego). Być może większa liczbę wskazań na te filmy należy tłumaczyć, przywołując klasyka, „coraz bardziej nas otaczającą” rzeczywistością polityczną?
Podobnie jak lista „ŚWIAT”, również ranking „POLSKA” składa się w większości z pełnometrażowych aktorskich filmów fabularnych. Spośród tytułów należących do pozostałych rodzajów filmowych, najwyżej uplasowały się „Usłyszcie mój krzyk” Drygasa i „Tango” Rybczyńskiego. Wymienić warto pozostałe produkcje – z animacji są to: „Jak działa jamniczek” Antonisza, „Zabij to i wyjedź z tego miasta” Wilczyńskiego, „Katedra” Bagińskiego oraz „Chłopi” Welchmanów, z filmów dokumentalnych zaś: „Wszystko może się przytrafić” i „Moje miejsce” Marcela Łozińskiego, „Miejsce urodzenia” i „Film balkonowy” Pawła Łozińskiego, „Elementarz” i „Wanda Gościmińska, włókniarka” Wiszniewskiego, a także „Archeologia” Brzozowskiego, „Takiego pięknego syna urodziłam” Koszałki, „Muzykanci” Karabasza, „Płyną tratwy” Ślesickiego oraz „Gadające głowy” Kieślowskiego – przy czym w pojedynczych ankietach pojawiło się kilka innych jego dokumentów (m.in. „Siedem kobiet w różnych wieku”, „Z punktu widzenia nocnego portiera” i „Pierwsza miłość”).
Swoją drogą, Kieślowski był reżyserem niezwykle często wymienianym w ankietach (o czym świadczy trzecia pozycja w rankingu prezentującym nie tytuły filmów, a ich reżyserów) – na liście „POLSKA” odnotowano osiem jego filmów, w tym dwa w pierwszej trzynastce. Tyle samo tytułów w „czołówce” przypisano Hasowi – ale na pełnej liście znalazło się sześć produkcji przezeń wyreżyserowanych. Dziesięć tytułów (i trzy w „trzynastce”) sygnowane jest przez Wajdę. Spośród Polaków, na liście „ŚWIAT” pojawiły się też parokrotnie nazwiska Holland, Skolimowskiego i Andrzeja Żuławskiego, przede wszystkim zaś – Polańskiego. Jego filmy odnotowano 107 razy na listach „POLSKA” i 56 na listach „ŚWIAT”; gdyby zsumować te wyniki okazałoby się, że reżysera tego wskazywano tak samo często, co zwycięzcę tego rankingu, czyli Coppolę.
Na liście podstawowej „POLSKA” dominują filmy z lat 70. – podobnie jak w rankingu „ŚWIAT”. Co ciekawe, większa liczba tytułów – inaczej niż w wypadku filmów zagranicznych – reprezentuje kinematografię lat 80. oraz XXI wieku. Lista filmów z ostatniej dekady, które zostały przywołane przez przynajmniej cztery osoby, obejmuje 14 rekordów. Są to: „Boże ciało” Komasy, „Chleb i sól” Kocura, „Chłopi”, „Dziewczyna z igłą” von Horna, „Film balkonowy”, „Fuga” Smoczyńskiej, „Kler” i „Wołyń” Smarzowskiego, „Kos” Maślony, „Ostatnia rodzina” Matuszyńskiego, „Wieża. Jasny dzień” Szelc, „Zabij to i wyjedź z tego miasta”, „Zielona granica” Holland oraz „Zimna wojna” Pawlikowskiego.
Niespodzianki? Niewiele osób pisało o Themersonach – niedawno odnaleziona i odrestaurowana „Europa” jest chyba nadal zbyt mało znana, pojawiła się bodaj tylko w jednej ankiecie. Trzeba również odnotować, że w rankingu „POLSKA” pula dzieł starszych jest nader skromna (dobrze więc, że większa ich liczba znalazła się na „Liście Dziedzictwa Filmowego”). Jedyną produkcją z okresu międzywojennego, która dostała się na naszą listę podstawową, jest komedia „Piętro wyżej” Trystana z 1937 roku (więcej niż dwie osoby wskazały jeszcze „Mocnego człowieka” Szaro oraz „Dybuka” Waszyńskiego), spośród zaś tytułów nakręconych w ciągu 10 lat po II wojnie światowej mamy tylko „Ostatni etap” (więcej niż dwie osoby pamiętały jeszcze jedynie o „Zakazanych piosenkach” oraz „Skarbie” Buczkowskiego).
Warto zauważyć, że w odniesieniu do (najszerzej reprezentowanej w obu zestawieniach) kultury filmowej PRL lista „dziedzictwa” przygotowana przez FINA oraz tegoroczna lista podstawowa „POLSKA” Muzeum Kinematografii pokrywają się tylko w niewielkim stopniu. Ośmiu filmów, które znalazły się w pierwszej dwudziestce naszej listy, FINA nie była póki co skłonna, niestety, zaliczyć do „dziedzictwa” – a chodzi o tak ważne dzieła, jak: „Ziemia obiecana” (!), „Pociąg” Kawalerowicza, „Nóż w wodzie” Polańskiego, „Przypadek” i „Krótki film o zabijaniu” Kieślowskiego, „Sanatorium pod klepsydrą” Hasa, „Zezowate szczęście” Munka oraz „Noce i dnie” Antczaka. Łącznie aż 36 z 70 pozycji wskazanych przez ekspertów FINA – nie ma w ogóle na naszej liście „POLSKA”, obejmującej łącznie 139 tytułów przesłanych do Muzeum Kinematografii przez przynajmniej pięciu ankietowanych.
Powróć do strony głównej projektu: