Przejdź do treści

13 filmów na 130-lecie kina – Koszyki zawodowe, profile demograficzne i wspomnienia widzów

Tab. 5
Tytuły specyficzne według profili zawodowych

Interesujące wyniki przyniosło wyodrębnienie „koszyków” zawodowych (twórcy ogółem, reżyserzy, wykładowcy filmoznawstwa oraz krytycy filmowi). I tak, „Ojciec chrzestny” był tytułem najchętniej typowanym przez twórców (w tym przez reżyserów); natomiast wykładowcy filmoznawstwa chętniej wskazywali, podobnie jak dekadę temu, na „Powiększenie”. Rzadki wśród krytyków konsensus, choć niewielką liczbą głosów, udało się osiągnąć „2001: Odysei kosmicznej”. Z kolei na liście grupującej filmy polskie chętniej wybierali oni „Pociąg” niż „Ziemię obiecaną”. Na szczycie listy „ŚWIAT” sporządzonej wyłącznie z ankiet młodszych respondentów znalazła się „2001: Odyseja kosmiczna”; spośród filmów polskich młodsi chętniej wskazywali „Dzień świra”.

Ponadto, w każdej z kategorii wyodrębniłem tytuły specyficzne (takie, które w danym rankingu zawodowym lub demograficznym są na znacząco wyższych pozycjach niż na listach podstawowych) oraz unikatowe (takie, których nie ma na liście porównawczej). Te ostatnie powstały na bazie porównań w parach zawodowych (lista twórców i wykładowców filmoznawstwa – z jednej strony, oraz reżyserów i krytyków – z drugiej) oraz demograficznych (zestawiających listy wytworzone na podstawie wskazań: mężczyzn i kobiet, oraz osób przed 40 i po 60 roku życia).

Z kolei tytuły specyficzne zidentyfikowałem, nałożywszy na badany ranking listę referencyjną (dla wszystkich wykazów zawodowych i demograficznych były to tegoroczne zestawienia podstawowe) po to, by wskazać największe rozpiętości pomiędzy pozycjami na niej oraz w badanym rankingu. Inaczej mówiąc, chodziło o odnalezienie tytułów, który są znacząco wyżej w danym zestawieniu niż ich pozycja na liście porównawczej. Istotne zastrzeżenie: poszukiwanie dotyczyło jedynie tytułów z pierwszego kwartyla oraz pierwszej połowy rankingów zawodowych i demograficznych (czasem był to ten sam tytuł, wówczas tytułem „z połowy” był drugi o największej rozpiętości względem listy referencyjnej). Oczywiście, znaczne przesunięcia zdarzały się także w „ogonach” tych list – ale należy je widzieć w kontekście: jeśli na liście zawodowej dany film uplasował się, przykładowo, na miejscu 55, a na liście podstawowej jest na pozycji 100, z pozoru mamy do czynienia ze „skokiem” o 45 miejsc, w praktyce jednak – z uwagi na znaczną liczbę tytułów ex aequo na dalszych miejscach rankingów – może chodzić o różnicę jednego czy dwóch głosów. Z tego powodu zastosowałem cięcie „brzytwą Ockhama”, aby nie zaciemnić analizy danymi, które wyglądają może spektakularnie, ale są zupełnie nieistotne.

I tak, wśród tytułów „specyficznych” dla twórców i reżyserów mamy kilka filmów z kanonu kina autorskiego lat 60. i 70. (ale też, na przykład, „Milczenie owiec” Demme’a u twórców, oraz „Pianistę” u reżyserów). To samo można powiedzieć w odniesieniu do filmów polskich (poza wskazaniami ujętymi w Tab. 6 były to także: „Eroica” Munka oraz „Faraon” Kawalerowicza). U filmoznawców ze stopniem doktora znacząco wyżej niż na liście podstawowej „ŚWIAT” były dwa filmy nieme („Człowiek z kamerą” i „Męczeństwo Joanny d’Arc”), a także „Nakarmić kruki” Saury oraz „Okno na podwórze” Hitchcocka (nieprzypadkowo należące do kanonu kursów z zakresu teorii filmu). Inny zaś film autotematyczny – „Wszystko w porządku” – znalazł się wśród tytułów specyficznych na liście „POLSKA”. Największa różnica pomiędzy „topem” tego rankingu oraz listą podstawową dotyczyła zaś „Córek dancingu” Smoczyńskiej – co warto odnotować także z tego powodu, że gdy zestawiłem listę podstawową „POLSKA” z całym rankingiem przygotowanym wedle wskazań filmoznawców, parametr największej rozpiętości wskazał inny film tej reżyserki, „Fugę” (a to dlatego, że w swoich ankietach wymieniali ją wyłącznie filmoznawcy). O specyfice list krytyków świadczy zaś wysoka pozycja filmów „Jeanne Dielman” i „Piękna praca” – przy czym, rzecz ciekawa, w ankietach „POLSKA” krytycy zdecydowanie chętniej niż inne grupy zawodowe wyróżniali filmy Skolimowskiego (oraz filmy nowsze, m.in. „Ostatnią rodzinę”).

Tab. 6
Tytuły specyficzne według kryteriów demograficznych

Ponieważ w tegorocznej edycji większość krytyków należało do młodszej kategorii wiekowej, nic dziwnego, że wspomniane tytuły okazały się specyficzne także wśród ankietowanych poniżej 40 roku życia (ale grupa ta chętniej niż inni wskazywała także „Podziemny krąg” Finchera, film z 1999 roku). Nieco apokaliptycznie – przynajmniej pod względem brzmienia tytułów – przedstawia się grupa polskich filmów specyficznych dla tej kohorty („Ostatnia rodzina” i „O-Bi, O-Ba. Koniec cywilizacji”); ponadto młodsi ankietowani częściej niż inni wskazywali „Boże ciało”. Nie powinny natomiast zaskakiwać preferencje ankietowanych powyżej 60 roku życia, którzy chętniej wybierali klasykę polską i zagraniczną – przy czym niektóre ze wskazań specyficznych („Casablanca” Curtiza, „Żywot Mateusza” Leszczyńskiego czy „Pożegnania” Hasa) utrzymane są w duchu nostalgiczno-elegijnym.

Interesujące są również tytuły specyficzne dla ankietowanych kobiet i mężczyzn. Wśród tytułów specyficznych dla tych ostatnich są bez wyjątku filmy z męskimi protagonistami (poza tytułami wymienionymi w Tab. 6 – także „Barry Lyndon” oraz „Tam, gdzie rosną poziomki” na liście „ŚWIAT” oraz „Iluminacja” i „Salto” na liście „POLSKA”). Oto jedna z zagadek badań nad widownią filmową: czy aby nie jest tak, że szczególnie wysoko cenimy filmy nie o tym, jacy naprawdę jesteśmy, ale o tym, jak postrzegamy samych siebie oraz nasze miejsce w zmieniającym się świecie?

Natomiast w ankietach „ŚWIAT” w puli filmów, które chętniej wybierały kobiety, znajdziemy fabuły, w których – szukając wspólnego mianownika, zaryzykuję „spłaszczającą” interpretację – wiodący lub co najmniej silnie obecny jest wątek wykorzystywanej kobiety („Fortepian”, „Jeanne Dielman…”, ale też… „Deszczowa piosenka”) lub/oraz bohaterek dążących do niezależności. Na liście „POLSKA” najbardziej specyficznym tytułem dla ankietowanych kobiet okazało się z kolei „Boże ciało”, a na jej szczycie są ponadto dwa filmy z wyeksponowanym wątkiem medycznym („Body / ciało” oraz „Bogowie”). Fabuły Komasy i Szumowskiej to zarazem fabuły poruszające temat polskiej religijności. Kto wie, może statystyka tej części projektu mówi coś istotnego o zmianach zachodzących w polskim społeczeństwie?

Tab. 7 Tytuły unikatowe

 

Interesujące wyniki przyniosło poszukiwanie filmów unikatowych – tj. takich, które są na jednej z list zawodowych lub demograficznych, a nie ma ich na innej. Największy rozrzut preferencji dotyczył wskazań między krytykami a reżyserami

Tab. 8 Porównanie rankingów ŚWIAT według twórców i wykładowców filmoznawstwa

Tab. 9 Porównanie rankingów POLSKA według twórców i wykładowców filmoznawstwa

Tab. 10 Porównanie rankingów ŚWIAT według reżyserów i krytyków filmowych

Tab. 11 Porównanie rankingów POLSKA według reżyserów i krytyków filmowych

Znaczny rozrzut preferencji widoczny jest także w porównaniu tytułów wspólnych u osób poniżej 40 i powyżej 60 roku życia (więcej tytułów unikatowych niż wspólnych). Nie powinno być natomiast zaskoczeniem, że bardziej zbieżne okazywały się listy „POLSKA”.

Tab. 12 Porównanie rankingów ŚWIAT według kobiet i mężczyzn

Tab. 13 Porównanie rankingów POLSKA według kobiet i mężczyzn

Tab. 14 Porównanie rankingów ŚWIAT według osób do 40 i po 60 roku życia

Tab. 15  Porównanie rankingów POLSKA według osób do 40 i po 60 roku życia

***

W niektórych ankietach indywidualnych przeczytać można także komentarze (mniej więcej jedna trzecia ankietowanych – 88 osób – skorzystała z takiej możliwości). Z wielu spośród nich wynika, że filmy najlepsze – to te, które ankietowani obejrzeli w dzieciństwie lub wczesnej młodości („w czasie formacji”, „filmy, które wpisały się przez wspomnienia dziecięcego i młodzieńczego oglądania i przeżywania”). Warto pamiętać i o takim wariancie historii kina – rozumianej nie tylko jako opowieść o dawnych dziełach, ale także o ich doświadczaniu (temu między innymi służył zainicjowany jakiś czas temu w czasopiśmie „Pleograf” cykl „Pamiętników”, jak również prowadzony w Muzeum Kinematografii projekt o filmowych wspomnieniach seniorów).
Podobnie jak w wielu badaniach dotyczących widowni filmowej, również w komentarzach do „13 filmów na 130 lat kina” część ankietowanych sięgała pamięcią do konkretnych kin („mieszkałem we Wrocławiu przy ul. Ruskiej, równoległej do ul. Mikołaja, gdzie było kino Pokój. Wraz z kolegą z podwórka odkryliśmy, że okno toalety kina było niedomykane i można przez nie bez problemu wśliznąć się na seanse”), do niezwykłych seansów („»Czas Apokalipsy« na stojąco w kinie studyjnym wypełnionym »na szprotkę«”), w tym – do filmowej „inicjacji” w świat filmu („Pierwszy film, który obejrzałem w kinie to »Gwiezdne wojny. Powrót Jedi«. Miałem naście lat i w sumie ukształtowało to moją pracę zawodową, bo właśnie w ten dzień postanowiłem, że będę pracował w kinie”).

Ale to nie wszystko. Z komentarzy wynika także, że część ankietowanych umieszcza oglądania filmów w polu doświadczeń somatycznych („mocno wpłynęły nie tylko na psychikę, ale i na ciało, przeżyłem je mocno fizycznie”, „odebrało mi mowę z zachwytu”, „pocę się w fotelu jak na najlepszych akcyjniakach w historii”). Przyznam jednak, że najbardziej urzekło mnie lapidarne (a jakby dłużej pomyśleć – wcale nie takie oczywiste) uzasadnienie następującej treści: „Wybrałem te filmy, ponieważ je lubię i podobają mi się”. Tak, o to także przecież chodziło.

***

Realizacja projektu „13 filmów na 130–lecie kina” nie byłaby możliwa bez pracy oddanego zespołu łódzkiego Muzeum Kinematografii. Z ramienia tej instytucji do projektu oddelegowani zostali: Anna Michalska, Joanna Kosińska-Wajcht i Natalia Strzałka. Za obsługę informatyczną odpowiadał Łukasz Olesiński, nad całym zaś zespołem czuwali dyr. Marzena Bomanowska oraz dyr. Jakub Wiewiórski.

Dekadę temu niektórzy z nas byli zaangażowani w projekt „12 filmów na 120-lecie kina”. Dzięki tegorocznej edycji udało się nam zrozumieć, że maksyma „człowiek uczy się na własnych błędach” w praktyce tak czasochłonnych przedsięwzięć bywa niekiedy trudna w realizacji. Za wyrozumiałość, jaką nasi bliscy okazywali w niełatwym procesie nabywania przez nas tej wiedzy – dziękujemy.

A poza wszystkim… Gdy dziesięć lat temu przygotowywałem omówienie poprzedniej odsłony projektu, mieszkałem w innym miejscu niż obecnie. Dziś w moim nowym domu dorastają dwie córki, których nie było jeszcze z nami dekadę temu (i znają już „Deszczową piosenkę”!). Moje własne wskazania „najlepszych filmów” też są nieco inne niż w 2015 roku. Co przyniesie przyszłość? Mam nadzieję, że będzie okazja o tym napomknąć za dziesięć lat – przy okazji projektu „14 filmów na 140 lat kina”.

Łódź, grudzień 2025

 ___

 

dr hab. Konrad Klejsa, profesor w Katedrze Filmu i Mediów Audiowizualnych Uniwersytetu Łódzkiego. Zajmuje się historią filmu po II wojnie światowej oraz badaniami widowni filmowej. Niedawno zakończył realizację projektu Narodowego Centrum Nauki „Rozpowszechnianie filmów w Polsce Ludowej”, obecnie kieruje projektem Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki „Instytut Filmowy – zapomniane ogniwa dziejów polskiej kultury audiowizualnej”. Od poł. 2023 do poł. 2024 był redaktorem naczelnym kwartalnika „Pleograf”. Członek Komitetu Nauk o Sztuce PAN; w przeszłości członek Rady Doskonałości Naukowej (2020 – 2023) i Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych (2013 – 2018). W latach 2007 – 2009 profesor gościnny na Uniwersytecie w Tybindze. Laureat Nagrody im. B. Michałka dla najlepszej książki o tematyce filmowej (2009 – za „Filmowe oblicza kontestacji”), stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla wybitnych młodych naukowców (2009), stypendium “Zostańcie z nami!” (2008), stypendium Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej (2007). Kontakt: konrad.klejsa@uni.lodz.pl.

Powróć do strony głównej projektu:

Skip to content